środa, 30 grudnia 2015

MYŚLĄC O KORZENIACH…Richard Mabey: Food for free.

Richard Mabey
Food for free



wydawca: Collins; liczba stron: 464;
format: 19,5 x 25,2 x 3,6 cm (dostępna także w wydaniu kieszonkowym w serii Collin’s Gem)









Richard Mabey to znany brytyjski przyrodnik, pisarz i dziennikarz, człowiek legenda. Na swoim koncie ma około trzydziestu książek i wiele nagród, także państwowych, za zasługi w krzewieniu wiedzy przyrodniczej w Wielkiej Brytanii. „Food for free” jest jednym z jego najważniejszych dzieł, klasyką gatunku. Oryginalnie książka ukazała sie w 1972 roku. Od tamtego czasu doczekała się 11 wydań i nie schodziła z półek w księgarniach. W 1989 roku zaś ukazało się jej pierwsze kolorowe wydanie.

Książka składa się z wprowadzenia dotyczącego m.in. zasad bezpiecznego zbierania dzikich roślin, sześciu rozdziałów omawiających jadalne i trujące drzewa/krzewy, rośliny zielne, grzyby, porosty, glony i algi oraz skorupiaki, indeks z pięknymi rycinami, klasyczny indeks i bogatą bibliografię. Jest to książka bardzo podobna w konstrukcji do „Dzikiej kuchni” Łukasza Łuczaja, aczkolwiek nie tak szczegółowa. Znajdziemy tu wiele ciekawych przepisów na potrawy z opisanych (ponad 200) gatunków. Wprawdzie rzadko pojawiają się w nich jakieś konkretne miary czy proporcje, więcej jest pomysłów do dalszego samodzielnego zgłębiania i dalszych poszukiwań. Mimo to wszystkie są smakowite i godne uwagi. W książce znalazło się też kilka kulinarnych pomysłów Renégo Redzepiego czy rodziny Moro (bardzo popularnej w Wielkiej Brytanii rodziny kucharzy).

Wielką zaletą książki jest styl prowadzenia narracji w gawędziarskim stylu. Mabey wplata informacje dotyczące tradycyjnego wykorzystania różnych gatunków, botaniki, własne przemyślenia dotyczące związków człowieka z naturą, historię, sztukę, poezję, kulinaria. Opisy roślin czyta się z prawdziwą przyjemnością, jakby się miało do czynienia z powieścią przyrodniczą.

Książkę cechuje skromny layout, do każdego gatunku przypisane jest zdjęcie (lub kilka zdjęć). Nie spodziewajmy się jednak, że posłuży nam jako klucz do rozpoznawania roślin, choć autor zazwyczaj podaje najważniejsze cechy botaniczne i miejsce występowania roślin. Oczywiście niektórych gatunków opisanych w książce nie znajdziemy w polskich lasach czy na polach, gdyż autor skupiał sie na najbardziej charakterystycznych roślinach Wielkiej Brytanii, jednak około 95% opisanych gatunków występuje również u nas. Dla wielu osób lektura tej książki może być dobrą okazją do poduczenia się angielskich i łacińskich nazw gatunków.

Gorąco zachęcam do zapoznania się z pozostałymi książkami Mabeya, a szczególnie z „Weeds. The Story of Outlaw Plants”, „Wild Cooking” oraz „Nature Cure” (autobiograficzna opowieść o tym, jak autor, dzięki obcowaniu z naturą, wygrał walkę z ciężką depresją).
Anna Słowik

GODNE UWAGI. Alfie Aesthetics


Alfie Aesthetics to kanał na You Tube o tematyce botanicznej, survivalowej, outdoorowej, bushcraftowej i mogłabym powiedzieć prepperingowej. Prowadzi go młody Anglik, Alfie (a jakże). Alfie prawdopodobnie studiuje biologię lub pokrewne dziedziny, gdyż posiada ogromną wiedzę o roślinach i ich zastosowaniu.


Oczywiście mnie najbardziej zainteresowały filmy o tematyce roślinnej. Alfie w zajmujący sposób opisuje rośliny od strony botanicznej, pod względem smakowym i kalorycznym oraz leczniczym, przygotowuje też z nich pożywne dania, które pomogą nam przetrwać w lesie.


To wszystko sprawia, że mimo długości (39, 50 minut) filmy Alfiego ogląda się z przyjemnością i uśmiechem na ustach :).






Link do kanału YT: https://www.youtube.com/channel/UC2TXg45Dbt2de8auakllW8g

Katarzyna Miłochna Mikulska

LEŚNA PASJA. Kilka słów o survivalu.

W publikacjach dotyczących survivalu podaje się wiele definicji tego pojęcia. Wszystkie one mają jeden wspólny mianownik – przeżycie. Tak też definiuje je słownik języka angielskiego. Pojęcie to dotyczy zachowań, które pozwolą nam przeżyć w ekstremalnych warunkach i sytuacjach. Mogą to być wojny, katastrofy, samotność na odludziu i wszelkie sytuacje nie doświadczane na co dzień. Każdy człowiek słyszy w sobie zew natury, u jednych ten głos jest silniejszy, u innych słabszy. W każdym drzemie ta ukryta siła, która potrafi się nagle objawić przemożną chęcią zjednoczenia z naturą. Wystarczy wtedy założyć plecak, pójść na długi spacer do lasu, posiedzieć przy ognisku czy spędzić noc wśród drzew, patrząc na gwiazdy i obudzić się o wschodzie słońca, przy śpiewie ptaków.

A co by się stało, gdybyśmy nagle musieli spędzić w tym lesie tydzień, dwa tygodnie, miesiąc? Jak byśmy zareagowali na taki fakt? Czy poradzilibyśmy sobie? Czy przeżylibyśmy tę próbę? I choć survival nie odnosi się wyłącznie do radzenia sobie w dziczy, to jednak znajomość podstawowych umiejętności przetrwania i silna wola może zdecydować czy pozostaniemy przy życiu, czy zginiemy.
Umiejętności, które zaliczane są obecnie do wiedzy survivalowej, w dawnych czasach nie były niczym nadzwyczajnym. Była to wiedza powszechna, konieczna do zdobycia jedzenia, zbudowania schronienia i ochrony przed dzikimi zwierzętami, dzięki której można było przeżyć. Rozwój cywilizacji sprawił, że dzisiejsze społeczeństwo żyje w otoczeniu całkowicie odizolowanym od natury. Umiejętności, jakie potrzebne są do przeżycia w dziczy, stały się czymś niecodziennym i trudnym do opanowania.

Początki survivalu w Polsce można datować an rok 1910, gdy dotarł do nas skauting, który z biegiem czasu zmienił się w harcerstwo. W ramach tego ruchu młodzi ludzie z dala od domu, bez telewizora i komputera, uczą się wielu technik radzenia sobie w trudnych sytuacjach (prace obozowe, pierwsza pomoc przedmedyczna, gry terenowe), obcując przy tym z przyrodą i hartując ciało i ducha. Obecnie w kraju mamy wiele stowarzyszeń, szkół i klubów zajmujących się survivalem. Organizowane są obozy survivalowe, szkolenia, kursy, które poprzez swoją działalność promują aktywny sposób spędzania czasu na łonie natury i tym samym zaszczepiają szacunek do przyrody, a ponadto uczą, jak zbudować schronienie, rozpalić ogień, pozyskać i uzdatnić wodę oraz zdobyć pożywienie, podczas spotkań dowiemy się jak przeprawić się przez rzekę, Poznamy podstawowe techniki linowe przydatne podczas wypraw, postrzelamy z łuku czy wiatrówki, przejdziemy szkolenie sanitarne, łącznościowe oraz wykonamy szereg ćwiczeń terenowych. Wszystko to ma na celu doskonalenie własnych umiejętności i poznawanie nowych, jak również poznania historii danego regionu.
Tak więc survival to także dobra zabawa i coś, co pozwoli na przeżycie wspaniałej przygody. Do tego przebywanie w środowisku naturalnym, jakim jest las, korzystnie wpływa na nasz organizm. Wychodząc w plener zostawiamy za sobą życie w cywilizowanym świecie i ładujemy akumulatory, by po powrocie inaczej spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość. Do przeżywania takich przygód serdecznie namawiam. 

Już 19-20 grudnia zapraszamy do wzięcia udziału w dwudniowym spływie kajakowym, który pozwoli zmierzyć się z zimnem, wilgocią i da nam nieco ekstremalnych przeżyć, a przy okazji pomożemy w leczeniu chorej na raka skierniewiczance.

Arkadiusz Częstochowski

wtorek, 29 grudnia 2015

LITERA PRAWA. Samochód w lesie.

Las to miejsce, gdzie słychać ciszę. Kto chociaż raz miał okazję wsłuchać się w nią w bezwietrzną noc, na pewno zachowa to mistyczne doświadczenie w pamięci i łatwiej będzie mu zrozumieć, że las i samochód to nie jest najszczęśliwsze połączenie. Zacznijmy jak zawsze od tego, co na ten temat mówi nasza ustawa leśna.

Art. 29. ust 1.
Ruch pojazdem silnikowym, zaprzęgowym i motorowerem w lesie dozwolony jest jedynie drogami publicznymi, natomiast drogami leśnymi jest dozwolony tylko wtedy, gdy są one oznakowane drogowskazami dopuszczającymi ruch po tych drogach. Nie dotyczy to inwalidów poruszających się pojazdami przystosowanymi do ich potrzeb.

Z powyższego przepisu wynika jednoznacznie, że samochodem po lesie nie możemy się poruszać bez narażenia się na konsekwencje związane z postępowaniem mandatowym.

Poza tym nie dość że wjeżdżając do lasu pojazdem silnikowym, łamiemy prawo, to w dodatku wprowadzamy do środowiska naturalnego element całkowicie obcy. Samochody wytwarzają spaliny, zdarza się, że z tych nie do końca sprawnych wyciekają płyny, a sama emisja hałasu negatywnie wpływa na organizmy żyjące w lesie. Ze względu na ograniczoną widoczność w lesie, poruszanie się pojazdami silnikowymi stwarza też zagrożenie dla osób wykonujących prace leśne lub korzystających z lasu turystycznie.

Nie jest także tajemnicą, że zapisy ustawy są w dużym stopniu skonstruowane w sposób wykorzystujący zasady prewencji mającej chronić magazyn drewna znajdującego się na gruncie. Wyobraźmy sobie skalę potencjalnych kradzieży drewna, gdyby każdy mógł wjeżdżać do lasu. Argumentem technicznym jest także stan dróg leśnych. W ogromnej większości są to drogi gruntowe, które przy wzmożonym ruchu kołowym szybko ulegają zniszczeniu. 

Należy mieć świadomość, że od zakazu poruszania się w lesie pojazdami silnikowymi zwolnione są następujące osoby:
Art. 29. ust. 3
Przepisy ust. 1 oraz art. 26 ust. 2 i 3, a także art. 28, nie dotyczą wykonujących czynności służbowe lub gospodarcze:
1) pracowników nadleśnictw;
2) osób nadzorujących gospodarkę leśną oraz kontrolujących jednostki organizacyjne Lasów Państwowych;
3) osób zwalczających pożary oraz ratujących życie lub zdrowie ludzkie;
4) funkcjonariuszy Straży Granicznej chroniących granicę państwową oraz funkcjonariuszy innych organów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i porządek publiczny;
5) osób wykonujących czynności z zakresu gospodarki łowieckiej oraz właścicieli pasiek zlokalizowanych na obszarach leśnych;
6) właścicieli lasów we własnych lasach;
7) osób użytkujących grunty rolne położone wśród lasów;
8) pracowników leśnych jednostek naukowych, instytutów badawczych i doświadczalnych, w związku z wykonywaniem badań naukowych i doświadczeń z zakresu leśnictwa i ochrony przyrody;
9) wojewódzkich konserwatorów przyrody oraz pracowników Służb Parków Krajobrazowych;
10) osób sporządzających plany urządzenia lasu, uproszczone plany urządzenia lasu lub inwentaryzację stanu lasu, o której mowa w art. 19 ust. 3.

Wielu gniewnie marszczy brwi na widok jadącego leśną drogą leśniczego. „A to hipokryzja – myślą sobie. Mi do lasu autem wjeżdżać nie pozwala, a sam jeździ jak Pan na włościach”. Niestety w dzisiejszych czasach samochód jest jednym z podstawowych urządzeń wykorzystywanych w pracy leśniczego. Nierzadko zasięg terytorialny jednego leśnictwa przekracza dwadzieścia tysięcy hektarów. Dziennie leśniczy przejeżdża nawet dwieście kilometrów. W przypadku rozdrobnienia poszczególnych kompleksów leśnych, gospodarowanie na takim obszarze bez możliwości wykorzystania pojazdów byłoby wręcz niemożliwe.

Drogi leśne nie muszą być oznakowane znakami zakazującymi wjazdu czy szlabanami. Należy przyjąć zasadę, że jeżeli nie ma na wjeździe na drogę do lasu oznakowania drogowskazami dopuszczającymi ruch kołowy, wtedy droga nie jest publiczna i należy ją traktować jak drogę leśną.

Kiedyś przeczytałem post jednego człowieka, który żalił się na to, że Lasy Państwowe nie organizują tras offroadowych. Żal ten zawierał podstawowy błąd logiczny. Z zasady Lasy Państwowe zajmują się ochroną lasu przed negatywnymi czynnikami. Jeżeli powstają inicjatywy urządzania tras, gdzie można by było sprawdzić swoje umiejętności kierowcy terenowego, to powinny być to miejsca zlokalizowane na terenach nieużytków wyznaczone poza lasami. Odbiorcą takiego wniosku powinny być organy administracji powszechnej (urzędy gmin, miast czy starostwa powiatowe). To ich zadaniem jest zagospodarowanie przestrzeni dla rozrywki i budowy miejsc do spędzania czasu wolnego.
Calluna Vulgaris

ETNOBOTANIKA I ZIOŁOWA KOSMETYKA. Zbieractwo Słowian.

Zbieractwo to pozyskiwanie z naturalnych stanowisk płodów natury. Podziwiać można w człowieku niezwykłą zdolność do wyszukiwania nadających się do spożycia dzikich roślin. Wśród roślin zbieranych przez różne ludy, są również i silnie trujące, które były spożywane dopiero po skomplikowanej obróbce. Nie wiemy, jakim sposobem człowiek dokonał tego rodzaju odkryć. Możemy przypuszczać, iż ludzie obserwowali zwierzęta, a następnie naśladowali je i sięgali po te same rośliny, sprawdzając ich działanie na sobie, wzbogacali w ten sposób wiedzę następnych pokoleń. Polski badacz Adam Maurizio (1862–1941) w pierwszej na świecie rozprawie z zakresu historii żywienia człowieka „Pożywienie roślinne i rolnictwo w rozwoju dziejowym” (1926) twierdzi, iż współcześnie znajomość roślin użytkowych zawdzięczamy w przeważającej mierze dawnym ludom. Nasza rozległa wiedza o zbożach i roślinach jadalnych, używkach i roślinach leczniczych oraz innych artykułach codziennego użytku pochodzenia roślinnego jest efektem żmudnej pracy naszych przodków.

Przedmiotem zbieractwa były przede wszystkim rośliny i w znacznie mniejszym stopniu niektóre produkty pochodzenia zwierzęcego: miód pszczeli, ptasie jaja oraz zwierzęta takie jak niektóre owady czy ich gąsienice. Przykładem może być tu owad z rzędu pluskwiaków czerwiec polski (Porphyrophora polonica L.), który w średniowieczu stosowany był jako źródło czerwonego barwnika (kwas karminowy) do barwienia tkanin.

Pod pojęciem zbieractwa w okresie wczesnośredniowiecznym rozumiemy zbieractwo u ludów produkujących żywność, czyli celowe pozyskiwanie płodów natury – roślin dziko rosnących i ich części, w celu uzupełnienia podstawowej bazy żywnościowej, którą stanowiły produkty rolne i hodowlane. Ten typ zbieractwa określić więc możemy mianem selektywnego. Gospodarka zbieracka była ponadto gospodarką wybitnie ekstensywną i dlatego grupy ludzkie musiały eksploatować olbrzymie obszary. Preferowano głównie płody zbierackie, które dostarczały stosunkowo dużo biomasy, były łatwo dostępne, rosły w większych skupiskach, co umożliwiało sprawne i wydajne ich zbieranie. Przypuszczać można, iż wyjątkiem od tej reguły były rośliny o szczególnych walorach smakowych.

Zbieractwo stanowiło sposób zdobywania żywności opierający się na wykorzystywaniu zasobów środowiska. Należy pamiętać, że zdobywanie obfitej lub niewystarczającej ilości pokarmu oraz ilość pracy wkładanej w jego zdobywanie, realnie kreowało sposób życia przodków. Brak pożywienia o zadowalającej jakości i ilości wpływał znacząco na stan zdrowotny człowieka – zarówno ten psychiczny, jak i fizyczny. Zbieractwo, jako jeden z najstarszych sposobów zdobywania pożywienia, u Słowian miało niewielkie znaczenie, nigdy jednak nie zostało całkowicie zarzucone. Swój byt opierali oni głównie na rolnictwie i hodowli zwierząt. Zbieractwo zyskiwało na znaczeniu szczególnie w latach klęsk żywiołowych i wojen, jako sposób uzupełnienia zapasów pożywienia. Dostarczało ono cennej karmy dla bydła i świń, roślin leczniczych, przemysłowych oraz takich, które miały znaczenie dla ówczesnych praktyk magicznych.

Jedną z kolejnych elementarnych cech zbieractwa była jego sezonowość. Rytm zbioru wielu gatunków roślin zielnych oraz owoców drzew i krzewów dostosowany był do ich sezonu wegetacyjnego. Zebrane płody natury wykorzystywano do bezpośredniej konsumpcji, jako dodatek do powszednich potraw lub tylko w okresach głodu. Okresy głodowe, częste w średniowieczu, powodowały gwałtowny wzrost zapotrzebowania na uzupełnienie zapasów w artykuły zbierackie. Zbieractwem zajmowały się głównie kobiety i dzieci oraz osoby starsze. Posługiwały się prymitywnymi narzędziami takimi jak noże i drewniane kopaczki. Jako naczynia zbierackie służyły najprawdopodobniej różnego rodzaju torby, kosze, kobiałki.

Karina Rudzka

W MIEJSKIEJ KNIEI – BLIŻEJ SIEBIE – BLIŻEJ DZIECKA. Miłość bezwarunkowa.

Najbardziej uwielbiam w dzieciach to, że KOCHAJĄ BEZWARUNKOWO. Nieważne co się zrobi lub powie, one kochają każdego dnia tak samo. Nie są pamiętliwe. Rano wstają i KOCHAJĄ. Gdy się bawią, KOCHAJĄ. Gdy jedzą, to KOCHAJĄ. A co najważniejsze, od dziecka nie usłyszysz: „jestem za gruba, jestem brzydka…”. KOCHAJĄ KAŻDĄ CZĘŚĆ SWOJEGO CIAŁA. Cieszą się z banalnych rzeczy: z tego, że mają po prostu buty z kwiatuszkiem albo czerwony samochód na podkoszulce – nie martwią się tym, że w czymś jest im nie do twarzy. One codziennie POTRZEBUJĄ, tak jak i my dorośli, CZUŁEGO DOTYKU, MIŁOŚCI. To MIŁOŚĆ i AKCEPTACJA ZMIENIAJĄ NAS, ZMIENIAJĄ ŚWIAT. Bez niej trudno nam się żyje. Dzieci nie kochają za to, kim jesteśmy, jacy jesteśmy lub co mamy. Dzieci KOCHAJĄ ZA TO, ŻE SIĘ PO PROSTU JEST.

PROPOZYCJA KREATYWNEJ ZABAWY Z DZIECKIEM „SERDUSZKO MIŁOŚCI”
- rolki po papierze toaletowym, 
- jadalna farba (zmieszaj bardzo gęsty jogurt z sokiem z buraków, aby uzyskać farbę koloru czerwonego, z sokiem z pokrzywy:zielony, z sokiem z marchewki: pomarańczowy, z sokiem z borówek: fioletowy itd.), 
- talerzyk, 
- kartka A4 (biała lub kolorowa), 
- nożyczki
Na talerzyk połóż trochę farby. Uformuj rolkę po papierze w kształt serca. Zadaniem twoim i twojego dziecka jest maczanie rolki w farbie i robienie stempli na kartce. Kiedy farba wyschnie, możesz wyciąć z kartki serce i podarować je komuś, kogo kochacie, albo powiesić je na lodówce. Tak ostemplowany papier, można też wykorzystać do pakowania prezentów na święta. Dziecko z pewnością będzie bardzo dumne.


Marzena Kaczmarek 
Polecane wydarzenia:

https://www.facebook.com/events/1486464444989036/ https://www.facebook.com/events/1637237626533545/

Zespół Redakcyjny

Newsletter W Miejskiej Kniei jest wydawany przez firmę edukacyjną „W Miejskiej Kniei Katarzyna Mikulska”. Kontakt: podkomorzyna@gmail.com.


Redaktor naczelna

Katarzyna Miłochna Mikulska

                                                     

Zielarka-praktyk, człowiek lasu, animatorka kultury, absolwentka UŁ. Właścicielka firmy W Miejskiej Kniei, gdzie zajmuje się organizowaniem i prowadzeniem kursów, warsztatów i szkoleń z zakresu zielarstwa, zdrowego odżywiania, zielonej kuchni, survivalu, bushcraftu, historycznej kuchni i ekologii. W grudniu 2015 roku wraz z Arturem Bokłą ( Mr. Wilson bushcraft) rozpoczęli projekt pt. Szkoła Rzemiosła Survivalowego gdzie odbywają się warsztaty i kursy z szeroko rozumianego survivalu, bushcraftu i prepperingu. Pełna energii, współautorka (napisała ją razem z Arturem Bokłą) książki w dwóch częściach pt. Kuchnia Survivalowa bez ekwipunku. Gotowanie w terenie. Cz. 1 i 2.


Myśląc o korzeniach…
Anna Słowik 

Redaktorka autorom: Łukaszowi Łuczajowi, Klaudynie Hebdzie, Hannie i Pawłowi Lisom, fanka dziegciu, hub brzozowych, teoretyzowania na temat puszczaństwa i praktykowania dzikiej kuchni.



FIKU MIKU czyli kreatywne zabawy z dziećmi.

Marzena Kaczmarek 

Z wykształcenia nauczycielka. Z zamiłowania bębniarka, malarka, redaktorka, podróżniczka. Prowadziła animacje dla dzieci na ogólnopolskich wydarzeniach np. Survival Mania, Letni Festiwal Witalny, XVII Ogólnopolski Puchar w Karate Tradycyjnym. Kocha przyrodę i taniec. Ukończyła kurs uważności MBSR dla kadry nauczycielskiej.




Litera prawa
Calluna Vulgaris

Wysiałem się, skiełkowałem, zakwitłem we wrześniu i czekam na zimę...
Etnobotanika i ziołowa kosmetyka
Karina Rudzka 

Absolwentka Wydziału Leśnego SGGW w Warszawie. Pasjonuje się etnografią, archeologią, starosłowiańską kuchnią i etnobotaniką. To właśnie relacje między światem ludzi i roślin są przedmiotem jej szczególnych zainteresowań. Zgłębia tajniki tradycyjnego zielarstwa – moc roślin wykorzystywaną w kosmetologii, medycynie i kuchni. Interesuje się survivalem, preppingiem, dzikimi roślinami jadalnymi, ziołowymi kosmetykami,  niestrudzenie poszukuje ziołowej mieszanki idealnej na problemy natury kosmetycznej ;).


Kulinarnie i boso
Artur Bokła
Znany jako Mr Wilson, od ponad 20 lat zajmuje się archeologią doświadczalną (współpracuje z oddziałem Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym – Grodzisko Żmijowiska), survivalem i bushcraftem. Można go spotkać na pokazach historycznych od epoki kamienia do wczesnego średniowiecza, gdzie prezentuje prymitywne techniki ogniowe. Zdobywał cenne doświadczenie w leśnym gotowaniu podczas niezliczonych wypraw w dzicz. Najbardziej ceni sobie samotne wyprawy bez ekwipunku, które dają mu poczucie wolności. W 2015 roku pokonał trasę 300 km pieszo przez 10 dni, nie mając przy sobie nic poza dowodem osobistym i folią NRC. Prowadzi bloga bushcraftwilson.blogspot.com, na którym można przeczytać o jego przygodach, kulinarnych eksperymentach i bushcraftowych patentach. Jest współzałożycielem Szkoły Rzemiosła Survivalowego, gdzie prowadzi warsztaty z życia w lesie. Napisał razem z Katarzyną Mikulską książkę w dwóch częściach: Kuchnia Survivalowa bez ekwipunku. Gotowanie w terenie cz. 1 i cz. 2.
                                        

Permakultura     
Wojciech Górny
Z wykształcenia ichtiolog, z zawodu informatyk. Miłośnik permakultury, absolwent dwóch kursów projektowania permakulturowego, uczeń Geoffa Lawtona. Wolne chwile spędza budując permakulturowe siedlisko w sercu Puszczy Bolimowskiej. Założyciel Permakulturowego Forum Dyskusyjnego (permisie.pl), grupy Permakultura Warszawa na Facebooku oraz bloga Moja Ostoja Daleko od Szosy (modosz.blogspot.com). Prowadzi wykłady i warsztaty o permakulturze, tłumacz podręcznika "Student Permakultury" na język polski.


Traperstwo                 
Adrian Zamachowski

Człowiek orkiestra: preppering, bushcraft, survival, archeologia i historia kolonizacji Ameryki...






Kasztanka w ziołowym barze 

Joanna Smulska

mgr biotechnologii-mikrobiologii, instruktor jazdy konnej. Od 20 lat jeżdżę konno a obecnie prowadzę firmę Złoty Koń, gdzie zajmuję się szkoleniem jeźdźców i koni zgodnie z zasadami jeździectwa naturalnego oraz Barem Ziołowym, Ziołolecznictwem i dietetyką koni. Z Baru korzystają także inne zwierzęta: kozy, osły, świnki morskie, króliczki, psy. Moje zainteresowania obejmują też zdrowe żywienie (zajmowałam się sprzedażą zdrowej żywności oraz prowadziłam wykłady i warsztaty kuchni wegetariańskiej, zdrowego odżywiania, naturalnych kosmetyków), fitoterapię, pozyskiwanie i przyrządzanie dzikich roślin jadalnych. Zajmuję się również odtwórstwem historycznym wczesnego średniowiecza w Drużynie Wikingów i Słowian Dziki Bez – w tym łucznictwem. Na blogu chciałabym przybliżyć temat interakcji naturalnej wiedzy zwierząt o zastosowaniu ziół – zarówno w odniesieniu do domowych pupili, jak zwierząt dzikich.

MIODOWE ŻYCIA

Redaktorem tego działu jest Pasieka Edukacyjna”. Pasieka jest projektem Stowarzyszenia Przyjaciół S.O.S., istniejącym od 2013 roku, adresowanym do wszystkich osób zainteresowanych pszczelarstwem i stylem życia RAW. Jesteśmy autorami zwycięskiego projektu w budżecie partycypacyjnym m.st. Warszawy, realizowanym w 2016 roku w dzielnicy Wilanów. Wspieramy zainteresowanych założeniem własnej pasieki. Prowadzimy regularne, bezpłatne spotkania na różne tematy związane z pszczelarstwem. Spotkania odbywają się w każdy roboczy czwartek w Witrażowni na terenie M.O.S. o godzinie 18. Posiadamy trzy pasieki na terenie Warszawy przeznaczone do zajęć plenerowych.
Link do strony www: http://www.stowarzyszeniesos.org.pl/o-nas/