niedziela, 24 kwietnia 2016

LEŚNA PASJA. Sylwetki. Bartosz Jemioła. Wkręcony w Zielone.

Rośliny fascynują. Uczucie to jest tym większe, im bardziej odkrywamy i poznajemy życie tych niesamowitych organizmów – kruchych, uległych wobec człowieka i jednocześnie cechujących się niezwykłymi wręcz możliwościami przystosowania i zdolnościami do przetrwania.

Rośliny potrafią przetrwać wybuch bomby atomowej oraz poradzić sobie na najbardziej niegościnnych terenach na Ziemi, w strefach polarnych czy na pustyni. Skrywają się w nasionach nawet kilka tysięcy lat i potem jakby nigdy nic kiełkują i przeobrażają się w piękne drzewa. Aby przetrwać, rośliny imają się różnych technik, w tym stają się zabójcami innych stworzeń. Ale na tym przecież polega sztuka przetrwania, na adaptacji do warunków, w jakich się właśnie znajdujemy poprzez niekonwencjonalne wykorzystanie tego, co mamy pod ręką (lub nogą).

Czy zastanawialiście się kiedyś, wchodząc do lasu, idąc przez łąkę, brodząc w bagnie, na ile rozdeptane po drodze zielsko może Wam pomóc w krytycznej sytuacji, podczas walki o przetrwanie? Jak w łatwy i szybki sposób wykorzystać jego właściwości odżywcze i lecznicze? I w jaki sposób w warunkach terenowych sporządzić preparat, który może być alternatywą dla tabletki, maści, antybiotyku?


Przyjrzyjmy się dla przykładu jednej z najpospolitszych roślin na naszym globie występującej od stref tropikalnych po arktyczne – babce lancetowatej. Stosuje się ją powszechnie jako lek na kaszel oraz środek przeciwzapalny przy schorzeniach gardła. Jednak ta roślinka posiada na tyle bogaty skład, że można wykorzystać ją na inne, mniej tradycyjne sposoby.
Zgnieciona i przyłożona do rany zastępuje tampon hamujący krwawienie, środek odkażający i plaster. W takiej samej formie może być użyta jako środek przeciwzapalny w oparzeniach, zapaleniu spojówek, czy złagodzeniu ukąszenia, poparzenia przez pokrzywę. Zaparzona babka pomaga przy dolegliwościach żołądkowych, wymiotach, żuta – w stanach zapalnych i krwawieniach z dziąseł, a nawet może służyć jako substytut tamponu do zębodołu po przymusowej ekstrakcji zęba w dziczy.


Wiele jest przykładów roślinnych remediów. Podobnie jak wykorzystujemy jeden nóż na różne sposoby, tak samo możemy uczynić to z danym ziołem. Z takim podejściem znane od dawna rośliny potrafią zaskoczyć.

Coś o mnie:

Rośliny pasjonowały mnie odkąd pamiętam. Pewnie z tego powodu znajomi ochrzcili mnie mianem „Badylarza” (zapewne od „pigularza”, z związku z zawodem oraz „badyla” ;)). Od niedawna próbuję zainteresować roślinami, „wkręcać w Zielone”, także innych na moim blogu oraz kanale You Tube.


Bartosz Jemioła
Wkręcony w Zielone

GODNE UWAGI. O Stowarzyszeniu Black Fox Survival…

Sam pomysł stworzenia szkoły przetrwania rodził się w mojej głowie wiele lat. Już jako instruktor ZHP w latach 90. skłaniałem się bardziej w stronę sztuki przetrwania, a co za tym idzie tworzenia drużyny specjalistycznej/militarnej, niż śpiewania przy ognisku. Wreszcie w 2014 roku powstał plan stworzenia Black Fox Survival, stowarzyszenia pasjonatów survivalu, bushcraftu, outdooru i preppingu. 

Zacznijmy może jednak od początku, co to jest w ogóle ten survival? Dzisiaj mówimy na to sztuka przetrwania. Pierwotnie był to jednak system oparty na zasadach, wiedzy i sprzęcie mający na celu ratowanie żołnierzy, którzy znaleźli się w sytuacji zagrażającej życiu. Kiedyś każdy miłośnik leśnych przygód po prostu starał się miło spędzić czas na łonie natury. Z czasem pojawiło się pojęcie survivalu i każdą leśną wyprawę nazywano błędnie „wyprawą survivalową”. Błędnie, ponieważ nie miało to wiele wspólnego z ratowaniem życia. Tu mamy do czynienia z bushcraftem, czyli spędzaniem czasu na łonie natury z minimalną ilością sprzętu. Bushcraftowiec większość sprzętu potrzebnego do bytowania w lesie lub innym miejscu wykona sam z naturalnych materiałów. Zna dzikie rośliny jadalne, jest w stanie zbudować schronienie i podstawowe narzędzia, przetrwać bardzo długi czas z minimalną ilością sprzętu. Obydwa pojęcia oczywiście się zazębiają i wywodzą z technik traperskich, życia w dziczy.


Prepping z kolei to bardzo szerokie pojęcie dotyczące wielu zagadnień. Preppers to człowiek gotowy na wiele sytuacji. Pierwotnie samo pojęcie powstało w Stanach Zjednoczonych podczas zimnej wojny. Ludzie, nie wiedząc, co ich czeka, niepewni jutra, budowali przydomowe schrony, przygotowywali zapasy na wypadek wojny lub innych trudnych sytuacji. Dzisiaj coraz częściej spotykamy się z tym pojęciem w naszym kraju. Napięta sytuacja polityczne, zamachy, wojny, które zdarzają się coraz bliżej i częściej, sprawiają, że człowiek zastanawia się, jak takie sytuacje przetrwać. Buduje plan i zaplecze logistyczne oraz sprzętowe na trudne sytuacje. Oczywiście trudną sytuacją w życiu człowieka nie musi być od razu wojna, mogą być to dużo prostsze sytuacje jak np. brak prądu, wody, niedziałająca pompa w piecu centralnego ogrzewania. Jesteśmy przyzwyczajeni, że nic takiego nas nie spotka. Przecież sklep jest za rogiem, prąd zawsze jest w gniazdku i wystarczy odkręcić kran, a woda zawsze płynie… Czy na pewno? Pewnie spotkała was sytuacja, gdy zimą śnieg zasypał drogi i nie mogliście wyjechać do pracy, prądu nagle zabrakło przez oblodzoną linię wysokiego napięcia, w piecu nie można było napalić, bo pompa wody nie działała, a w lokalnym sklepiku zabrakło chleba, bo piekarnia nie dowiozła. To tylko drobny przykład. Preppers to człowiek wszechstronny, kierowca, elektryk, ślusarz i lekarz w jednym. Posiada zapasy żywności, wody, leków oraz wiedzę jak z tych zapasów korzystać. 

O samym stowarzyszeniu.

Obornickie Stowarzyszenie Black Fox Survival powstało na początku 2015 roku. Naszym celem jest promowanie aktywnego, zdrowego trybu życia poprzez uprawianie turystyki, także specjalistycznej, krzewienie wiedzy na temat zagrożeń naturalnych i cywilizacyjnych, tworzenie tożsamości środowiskowej organizacji, stowarzyszanie osób prowadzących specjalistyczne szkolenia związane z technikami przetrwania (survivalem), ratownictwem, wychowaniem i resocjalizacją oraz integracją społeczną. 

Czynnie bierzemy udział w większości wydarzeń w Polsce. W 2015 roku zdobyliśmy 3. miejsce w Mistrzostwach Polski Technik Survival & Bushcraft Projektu Bushcraft. Oto niektóre z podjętych przez nas działań w roku 2015:


Styczeń 

– uczestniczymy w ćwiczeniach pozoracji pola walki z Lasertag; 
– pomagamy w organizacji WOŚP Skoki;
– spotkanie z TOMKIEM MACIEJCZUKIEM, zorganizowane dzięki współpracy ze Stowarzyszeniem Wielkopolska Obrona Terytorialna. 

Luty 

– angażujemy się w pracę z Poznańskim Regimentem Odprzodowym. Poznajemy tajniki broni czarnoprochowej;
– zawody / warsztaty LONG RANGE SHOOTING / broń ostra / strzelanie na dużym dystansie. 

Marzec 

– SURVIVAL TEAM MEETING / Wielkopolska Szkoła Survivalu, Skierniewicki Klub Survivalowy, Bushcraft Człowiek z Buszu, Black Fox Survival. 

Kwiecień 

– szkolenie dla obrony terytorialnej z Poznania i okolic / Camp Fox;
– organizujemy przyjęcie / grę survivalową dla dzieciaków;
– wyprawa do Puszczy Zielonki / testy sprzętów outdoorowych;
– Kuśliński Park / okolice Porażyna / testy sprzętów outdoorowych.
– kolejna wyprawa do Puszczy Zielonka / ćwiczenia z nawigacji. 

Maj 

– Ekstremalne Izery – Wyprawa w Góry Izerskie
– Majówka w Arboretum Leśnym w Zielonce / Organizowaliśmy pokazy survivalowe / bushcraftowe.
– Survival Mania organizowana przez Skierniewicki Klub Survivalowy. 

Czerwiec 

– I Konwent Preppers Poland Łódź;
– wyprawa w Góry Izerskie;
– szkolenie z dzikich roślin jadalnych w W Miejskiej Kniei. 

Lipiec 

– spływ tratwami rzeką Wartą organizowany przez LGD Kraina Trzech Rzek;
– odwiedziliśmy nasze ulubione Swornegacie / buszowanie / kajakowanie. 

Sierpień 

– wyprawa w Tatry / testy sprzętów outdoorowych;
– nagrania do programu Preppers TVN Turbo. 

Wrzesień 

– Konferencja Survivall niedaleko Warszawy;
– 7 Konwent Survival ”7-wyzwań" oraz pierwsze Mistrzostwa Polski Technik Survival & Bushcraft Projektu Bushcraft w Zawdce Rymanowskiej;
– szkolenie survivalowo-bushcraftowe z Agencją Marketingowo Eventową Kawalkada w Tamarynowej Osadzie;
– wywiad w studio WTK Poznań;
– szkolenie survivalowo- bushcraftowe dla pasjonatów militariów w Sycynie. 

Październik 

– ćwiczenia z obsługi broni ostrej / Preppersi;
– warsztaty fotograficzne z Buszmenami / Puszcza Zielonka; 
– MTP Festiwal Śladami Marzeń;
– Bydgoskie Centrum Targowo-Wystawiennicze / wykład o preppingu i preppersach podczas Targów Bezpieczeństwa, Ochrony Mienia i Zdrowia. 

Listopad 

– wyprawa na 5 dni w Góry Izerskie. 

W tym roku, pragnąc wyjść naprzeciw większej grupie odbiorców, miłośnikom i zapaleńcom takim jak my, którzy chcą pogłębić swoją wiedzę teoretyczną i praktyczną, oraz tym, którzy chcą po prostu wyjść z domu i przeżyć fajną przygodę z dala od codziennych obowiązków, zorganizowaliśmy na terenie naszej gminy Ogólnopolski Zlot Black Fox Adventure. Zlot miał na celu integrację środowisk survivalowych, bushcraftowych oraz preppersowych z całej Polski. Mamy nadzieję, że będzie to impreza cykliczna. W tym roku odbył się w stanicy harcerskiej ZHP „GNIAZDO” w Kowanówku w dniach 8-10.04.2016.


O autorze…

Patryk Rosin – swoją przygodę z survivalem zacząłem jeszcze zanim wiedziałem, jak to nazwać… Kiedyś była to po prostu przygoda. Wychodziło się do lasu na cały weekend i kombinowało jak przetrwać z minimum sprzętu, bo więcej nie było. W 1993 r. wstąpiłem do harcerstwa. W 1997 r. już jako instruktor, założyciel drużyn specjalnościowych o profilu militarno-survivalowym, kontynuowałem swoją pracę nad sobą w ZHP, między innymi w Klubie Pikującego Orła zrzeszającym drużyny imienia 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej i Cichociemnych oraz Klubie Zielonego Talizmanu zrzeszającym drużyny harcerskie imienia 1. Samodzielnej Kompanii Commando. Współorganizowałem wiele obozów harcerskich stałych oraz wędrownych. W 1999 r. ukończyłem kurs płetwonurka. Przez kilka lat trenowałem również łucznictwo sportowe w Klubie Sportowym „Surma” w Poznaniu. Od 2005 r. jako zastępca prezesa zaangażowałem się w pracę Ligi Obrony Kraju na terenie Obornik Wlkp., gdzie również prowadziłem drużynę harcerską o specjalności survivalowej. Obecnie jako instruktor w Black Fox Survival nadal współpracuję z lokalnym środowiskiem ZHP oraz młodzieżą niezrzeszoną w Obornikach.




Patryk Rosin

sobota, 23 kwietnia 2016

W MIEJSKIEJ KNIEI - BLIŻEJ SIEBIE -BLIŻEJ DZIECKA.Ogródek na parapecie


Zaproponuj dziecku posadzenie np. rzeżuchy, szczypiorku, który wyrośnie z cebuli, lub ząbka czosnku. Ustal z dzieckiem, co należy zrobić, aby założyć uprawę:

  • włożyć watę lub ziemię w pojemniki (mogą być skorupki po jajkach, które wcześniej ozdóbcie np. przyklejcie kolorowe piórka, namalujcie oczy mazakiem lub ozdobione pojemniki po serku lub jogurcie);
  • umieścić na wacie nasionka lub wsadzić cebulę (ząbek czosnku) do ziemi;
  •  podlać wodą; 
  • ustawić pojemniki w ciepłym i nasłonecznionym miejscu (codziennie obserwujcie, co się dzieje i pamiętajcie o podlewaniu). 

Porozmawiaj z dzieckiem na temat tego, czego potrzebują nasionka, aby wyrosnąć. Gdy rzeżucha będzie gotowa do spożycia, przygotujcie wiosenne kanapki. 



Marzena Kaczmarek



wtorek, 19 kwietnia 2016

PERMAKULTURA. Co za dużo, to niezdrowo.

O ile dwie pierwsze zasady etyczne permakultury, które omówiłem w poprzednich odcinkach, nie budzą większych kontrowersji, o tyle trzecia zasada etyczna nie jest ani tak oczywista, ani nie ma wokół niej pełnego konsensusu.

Oryginalnie, zasadę tą sformułowano jako „ustanowienie limitów dla konsumpcji i populacji”, lecz ponieważ „ograniczanie populacji” kojarzyło się negatywnie, szybko zmieniono formę tej zasady na „zwrot nadmiaru”, czyli wykorzystanie wszelkich nadwyżek dla wspierania dwóch pierwszych zasad etycznych, Troski o Ziemię i Troski o Ludzi.

Trzecia zasada z biegiem lat ulegała dalszej ewolucji, przyjmując formy a to „Sprawiedliwego Podziału” (Fair Share), a to ostatnio Troski o Przyszłość (Future Care). Nietrudno oprzeć się wrażeniu, że twórcom kolejnych wersji oryginalnej trzeciej zasady etycznej przyświecała głównie intencja, aby trzecia zasada dobrze się rymowała z dwoma pierwszymi. A nie o to w etyce przecież chodzi.

Permakultura jest nauką ścisłą, zajmującą się projektowaniem, w której tak samo ważne jak struktury, techniki, urządzenia, drogi czy budynki, są procesy, które zachodzą w projektowanym systemie. W kontekście takich właśnie procesów należy przede wszystkim rozpatrywać trzecią zasadę etyczną.
Wszelki nadmiar jest odpadem, który zanieczyszcza otoczenie, chyba, że zostanie odpowiednio zagospodarowany i zwrócony Ziemi lub ludziom. Nadmiar nawozu z hodowli krów może stać się uciążliwy dla środowiska, ale może również w procesie projektowania permakulturowego zostać zagospodarowany z pożytkiem dla ludzi i przyrody. Może służyć produkcji żywności, energii, wielu innym celom.

Podobnie nadmiar akumulowanego bogactwa i podporządkowanie ludzkich działań temu celowi stanowi zagrożenie dla istnienia gatunku oraz życia na naszej planecie. Nadmiar zysków można jednak planowo reinwestować, w przedsięwzięcia służące Ziemi i ludziom.
Przyglądając się wszelkim formom nadmiaru w naszej obecnej kulturze możemy łatwo stwierdzić, że mają one bezpośredni szkodliwy wpływ na ludzi i ziemię. Nadmiar dwutlenku węgla i metanu, nadmiar biocydów i innych związków chemicznych, nadmierna chciwość czy egoizm, wszystkie te zjawiska mogą zostać ograniczone, gdy uwzględnimy w naszych projektach trzecią zasadę etyczną permakultury w sposób świadomy i przemyślany.


Powołując się na trzecią zasadę etyczną należy pamiętać, że kluczem do jej zrozumienia jest słowo „nadmiar”. Nie można więc oczekiwać, że od osób wyznających trzecią zasadę wszystko powinniśmy dostać za darmo. Że wiedza i porady, projekty i patenty, podręczniki, kursy, aplikacje czy narzędzia projektowania permakulturowego, tylko dlatego, że służą Ziemi i ludziom, a nie chęci zysku, powinny być darmowe. „Antysystemowa” i „alternatywna” darmocha nie jest w zgodzie z Pierwszą Dyrektywą Mollisona, która, przypomnijmy, mówi nam, że pierwszym obowiązkiem każdego jest troska o los swój i swoich bliskich. W świetle tej zasady, dopiero gdy wypełnimy ten obowiązek, możemy zacząć dzielić się nadmiarem. Filozofia „jeśli masz więcej niż my, powinieneś to rozdać nam, uwzględniając też tych, którzy nie zasłużyli na to, aby cokolwiek dostać” wyrządza wiele szkody permakulturze i skutecznie odstrasza od niej część osób racjonalnie myślących. Warto, aby mieli to w pamięci wszyscy, którym na sercu leży nie tylko rozwój permakultury, ale wszelkich niezależnych ruchów i inicjatyw społecznych.

Wojciech Górny
Moja Ostoja Daleko Od Szosy: http://modosz.blogspot.com
Forum: http://permisie.pl/forum/

ETNOBOTANIKA I ZIOŁOWA KOSMETYKA. Słowiańska sauna.

Łaźnie, sauny czy też banie dla ludów pierwotnych były bardzo szczególnymi miejscami, w których dokonywano nie tylko zabiegów higienicznych i kosmetycznych, ale także leczniczych. Powszechnie do parówek stosowano starannie dobrane zioła o różnorakich właściwościach leczniczych. Gorąca para otwiera pory, pomaga usunąć razem z potem toksyny z organizmu, ziołowe inhalacje wpływają korzystnie na układ oddechowy. Regularne wizyty w łaźni pomagały w dawnych czasach zwalczać choroby skóry, były też skutecznym sposobem na dezynfekcję. Współcześnie dużo łatwiej dbać o wysoki poziom codziennej higieny, jednak nie zapominamy o saunie. Jest to dla nas miejsce, które chętnie odwiedzamy by się zrelaksować i oczyścić organizm. W czasie tych kilku chwil w saunie czy w wannie możemy zastosować szereg ziół, które posiadają właściwości lecznicze i kosmetyczne.
Do zastosowania w saunie i w kąpieli nadają się m.in.: krwawnik, rumianek, eukaliptus, szałwia, rozmaryn, jałowiec, lipa, chmiel, łopian, rozmaryn, mięta. Napary z tych roślin nadają parze właściwości dezynfekujące, a dodane do kąpieli pielęgnują naszą skórę, pomagają w walce z chorobami skórnymi np. egzemą, podrażnieniami, wągrami. Zawarte w naparach nich olejki eteryczne unoszą się w
powietrzu za pośrednictwem pary wodnej, działają dobroczynnie na układ oddechowy, niszczą szkodliwe bakterie oraz ułatwiają oddychanie.
Jeśli chcemy w trakcie pobytu w saunie czy podczas kąpieli odświeżyć umysł i ciało, wybierzmy miętę. Zioło to ma korzystny wpływ na drogi oddechowe i usuwa podrażnienia skóry, zawarty w niej mentol oddziałuje na receptory czuciowe i daje uczucie chłodu. Wywar z szałwii i rozmarynu pozwoli nam zwalczyć zmęczenie, poprawi krążenie krwi, wygładzi skórę. Aromat tych ziół będzie miał wzmacniający wpływ na nasz organizm, pozwoli pozbyć się senności i zmęczenia. Rumianek natomiast w aromaterapii stosowany jest jako środek pomagający wzmocnić odporność organizmu i uspokajający. By wzmocnić efekt do rumianku dodać można szyszki chmielu, które również mają działanie uspokajające i lekko nasenne. Jeśli mamy problemy ze snem pomóc nam może także wywar z pędów lipy.
W saunie lub kąpieli świetnie sprawdzi się także krwawnik. Łagodzi stany zapalne skóry i błon śluzowych, działa bakteriostatycznie, przyspiesza gojenie ran. Pomaga przy leczeniu pękającej skóry na dłoniach, łokciach i stopach. Aby ujędrnić zwiotczałą skórę można zastosować ziele skrzypu – zarówno samo jak i w połączeniu z innymi ziołami. Kąpiel  w odwarze  ze skrzypu ma działanie detoksykujące – usuwa toksyny z tkanki podskórnej, co jest ważne zwłaszcza w przypadku cellulitu.  Podczas takiej kąpieli doświadczamy silnego działania ściągającego na skórę, czujemy jak ulega ona wzmocnieniu. Przy problemach z nadmiernym poceniem się pomocne są kąpiele w korze dębu, szałwii, melisie, brzozie, mięcie, które działają regulująco na gruczoły potowe.
Do parówek w saunie i kąpieli polecane jest także stosowanie naturalnych olejków eterycznych z sosny, świerka czy jodły, itp., które wspomagają walkę z następującymi dolegliwościami:
  • sosna – nieżyt oskrzeli, katar, zapalenie zatok i dróg oddechowych, nerwowość, reumatyzm, problemy ze snem
  • świerk – grypa, zapalenia gardła i górnych dróg oddechowych, astma, ogólny stan ociężałości
  • jodła – bóle reumatyczne, choroby gardła i oskrzeli, ogólne działanie wzmacniające i uodparniające
  • jałowiec – stres i lęki, problemy z zasypianiem, słaby apetyt

Inne olejki, które warto zastosować do sauny i kąpieli to m.in.: olejek eukaliptusowy, olejek cedrowy, olejek sosnowy, olejek cyprysowy oraz wszystkie olejki cytrusowe (pomarańczowy, cytrynowy, grejpfrutowy, bergamotka).

Jak rozcieńczyć eteryczne olejki do sauny? W przypadku sauny fińskiej (mokrej) zaleca się używać 20-30 kropli wybranego olejku lub mieszaniny olejków na wiaderko wody.

 A oto kilka mieszanek ziołowych do kąpieli, które możemy sami przygotować:
  • relaksująca – koniczyna biała, rumianek, krwawnik, bylica, melisa, rozmaryn, tymianek, chmiel, kwiat i ziele lipy
  • upiększająca – róża, nagietek, rumianek, róża, szałwia, pokrzywa, skrzyp
  • pobudzająca – szałwia, rozmaryn, mięta, zielona herbata
  • odświeżająca – mięta, rozmaryn, szałwia, starta skórka cytrusów


Przygotowując ziołową kąpiel wykorzystuje się 3-5 łyżek mieszanki. Zioła wsypujemy do 2-3 litrów wrzątku i gotujemy około 5 minut. Następnie odwar należy wlać bezpośrednio do wypełnionej wanny wodą o temperaturze 37-38˚C. Innym sposobem jest wykorzystanie bawełnianego woreczka wypełnionego mieszanką ziołową, zawieszonego nad strumieniem wody. Kąpiel powinna trwać nie dłużej niż 20 minut.


Miłej kąpieli, Kochani :) 
Karina Rudzka
Zielarski Kącik Kari: https://web.facebook.com/ZielarskikacikKari/?fref=ts

sobota, 16 kwietnia 2016

KASZTANKA W ZIOŁOWYM BARZE. Wiosenne porządki.

Szczególnie wiosną oczyszczenie organizmu z toksyn, produktów przemiany materii i substancji, które spowalniają procesy życiowe jest niezwykle ważne. Z jednej strony organizm jest wyczerpany zimowymi zmaganiami, z drugiej – budząca się do życia przyroda dostarcza najwyższej jakości składników roślinnych do wspierających ciało kuracji. Zwierzęta wiedzą o tym i ochoczo wyszukują i zjadają pierwsze wiosenne zioła. To czas, kiedy do tej pory „grzeczne” konie nie wytrzymują, łamią płoty i idą w szkodę na łąki i do ogrodów sąsiadów :D.
Źródłem toksyn i „śmieci” w organizmie są przede wszystkim zachodzące w nim procesy, m.in. przeciwzapalne. Sami produkujemy nawet wolne rodniki do zwalczania bakterii. Jak to z bronią bywa, zdarzają się rykoszety, a niezużytą amunicję warto zdezaktywować.  Zanieczyszczenia zewnętrzne z kolei pochodzą z takich źródeł jak: brudne powietrze i woda, leki syntetyczne, antybiotyki i szczepionki, pasożyty i wydalane przez nie toksyny, dodatki do żywności i pasz. Toksyny odkładają się w płucach, jelitach, wątrobie, tkance tłuszczowej, skórze. Oczyszczanie to przyspieszenie usuwania szkodliwych produktów z wsparciem narządów do niego służących.
Organy zaangażowane w procesy neutralizacji i usuwania szkodliwych metabolitów to wątroba i nerki. Zioła oczyszczające wspomagają ich działanie, usprawniają krążenie (także limfatyczne), działają moczopędne i odbudowują krew.
Co oferują łąki i lasy w tej kwestii? Kasztanki i gniadosze znają odpowiedź i zajadają się mniszkiem (także kwiatami), przytulią, listkami brzozy. Te zioła, oraz pokrzywa (którą konie również spożywają, ale zwiędłą lub uschniętą), to wspaniałe składniki kuracji oczyszczających.

MNISZEK: kwiaty, liście i korzenie wspierają całe ciało. Kwiaty zawierają antyoksydanty i flawonoidy – dla wsparcia wątroby i odbudowy komórek. Liście działają diuretycznie, jednak nie powodują utraty potasu, ważnego elektrolitu. Liście mają też wartość odżywczą, zawierają witaminy A, B, C i cynk. Gorzki smak stymuluje wątrobą i wydzielanie żółci, a więc poprawia trawienie. Z pięknych kwiatów warto sporządzić syrop.
PRZYTULIA CZEPNA: jest bardzo lubiana przez konie; rośnie na obrzeżach pastwisk, wśród krzewów i pokrzyw (chronią ją przez zjedzeniem). Zawiera sole mineralne (potas, krzem), flawonoidy, kumaryny i enzymy ścinające białka mleka (sok używano przy wyrobie serów). Ma działanie moczopędne, przeciwobrzękowe, przeciwwysiękowe, wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych. Roślina odtruwająca, czyści krew i limfę. Przeciwdziała zatrzymywaniu wody w ciele, obrzękom z zastoju limfy i krwi. Poprawia krążenie. Pomaga usuwać piasek i kamienie moczowe, oczyszcza nerki, wątrobę, trzustkę i śledzionę, pomocna przy niedokrwistości. Jest szczególnie lubiana przez starsze konie; pomaga tym z opojami, stanami zapalnymi zębów, wrażliwą skórą; konie – uczuleniowcy, reagujące pokrzywką na alergeny, korzystają z kojącego działania tej rośliny na układ limfatyczny.
POKRZYWA: jedno z najbardziej wartościowych ziół dla koni. Nie jedzą świeżej, ale wystarczy ją skosić, zjedzą, gdy przywiędnie; czasem wykopują korzenie. Majowa uważana jest za najcenniejszą. Ziele zawiera: magnez, flawonoidy, związki mineralne (18-10%), krzemionkę, garbniki, witaminy A, B2, C, K, E, kwas foliowy, kwas pantotenowy, karoten, chlorofil. Korzenie zawierają lektyny, steroidy, garbniki, krzemionkę. Ziele pokrzywy działa moczopędnie i przeciwobrzękowo, wzmacniająco i odżywczo, utrudnia tworzenie kamieni,  reguluje przemianę materii, poprawia trawienie i przyswajanie. Pobudza krążenie, działa krwiotwórczo (zwiększa liczbę erytrocytów i hemoglobiny) i oczyszcza krew. Obniża poziom glukozy we krwi, odtruwa. Pobudza czynność wątroby. Pobudza układ odpornościowy, zwiększa odporność na infekcje. Korzenie i kłącza działają moczopędnie, ściągająco, odtruwająco, regulująco na hormony płciowe. Podnoszą odporność, regulują przemianę materii, wzmagają wydalanie jej szkodliwych produktów i toksyn. Tak jak ziele, pobudzają krążenie i działają krwiotwórczo.
BRZOZA: liście, pączki i gałązki brzozy to łatwo dostępny i wartościowy składnik diety koni. Całe gałązki warto rzucać na padok – dodatek żywieniowy i zabawa, w jednym. Składniki czynne liści to flawonoidy, garbniki, sole potasu i sodu, saponiny, betulina i kwas betulinowy, witamina C, prowitamina K. Sok drzewa zawiera 0,5-2 % cukrów (glukozy i fruktozy), sole mineralne, aminokwasy; wzmacnia, usprawnia pracę nerek, ułatwia odtruwanie organizmu. Liść działa silnie moczopędnie i lekko napotnie, wzmaga wydzielanie moczu i potu, a wraz z nimi szkodliwych metabolitów azotowych, dzięki czemu ogranicza obrzęki i objawy artretyzmu. Odkaża drogi moczowe, odtruwa i działa przeciwzapalnie. Pomaga w chorobach nerek, dróg moczowych, przy kamicy, obrzękach. Sprzyja rozkruszaniu i wypłukiwaniu złogów i piasku.

Tym sposobem wiosenne porządki można, i warto połączyć z wiosennymi spacerami!

Joanna Smulska
strona sklepu Złoty Koń: http://zlotykon.pl

wtorek, 12 kwietnia 2016

LITERA PRAWA. Biwakowanie w lesie.

Art. 30. 1.
W lasach zabrania się:
10) biwakowania poza miejscami wyznaczonymi przez właściciela lasu lub nadleśniczego;

W sumie nie znajduję logicznego i prostego uzasadnienia tego zapisu. Jednym argumentem, który przychodzi mi na myśl jest jak zwykle potrzeba działania prewencyjnego. Może jest to podyktowane brakiem możliwości nadzoru przez pracowników Służby Leśnej w godzinach popołudniowych i nocnych. Może ustawodawca przewidział, że pracownicy nadleśnictw mają prawo do odpoczynku po pracy i nie muszą się wieczorami zastanawiać, czy na zarządzanym przez nich terenie nie dzieją się rzeczy, które mogłyby doprowadzić do jakiegoś wypadku. Co prawda las jest „otwarty” całą dobę i równie dobrze może się coś stać dowolnej osobie lubiącej w nocne spacery. A może chodzi o to, że przyroda też potrzebuje czasu na odpoczynek od człowieka. Wiele zwierząt prowadzi nocny tryb życia. Warto by miały możliwość zaspokojenia swoich potrzeb bytowych bez oddziaływania czynnika stresogennego, jakim niewątpliwie jest człowiek. Las jako duża przestrzeń potrzebuje zagospodarowania ładu przestrzennego. Dlatego Lasy Państwowe starają się kanalizować ruch turystyczny w taki sposób, żeby pewne miejsca były mniej narażone na oddziaływanie związane z turystyką. Generalnie należy stosować się do powyższego zapisu ustawy i biwakować w miejscach wyznaczonych do tego przez administrację Lasów Państwowych lub właściciela lasu. Najwięcej adresów miejsc przeznaczonych do odpoczynku w LP znajdziecie na portalu czaswlas.pl.


Calluna Vulgaris