sobota, 10 grudnia 2016

ETNOBOTANIKA I ZIOŁOWA KOSMETYKA. Zdrowe i ziołowe pobudzenie organizmu.

Zioła dzięki substancjom czynnym w nich zawartych mają zdolność pobudzania organizmu- w naturalny sposób wpływają na jego wydolność psychiczną i fizyczną, poprawiają koncentrację oraz wytrzymałość. Jednocześnie dostarczają wielu ważnych składników mineralnych, witamin oraz chronią przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. 

Zacznijmy od zielonej i czarnej herbaty z liści herbaty chińskiej (Camellia sinensis). Zawarta w herbacie teina podnosi sprawność fizyczną i psychiczną organizmu niwelując uczucie senności, znużenia i wyczerpania. Teina jest to związek podobny do kofeiny, jej działanie jest nieco łagodniejsze, ale za to dłuższe niż zawartej w kawie kofeiny. Teina nie tylko ułatwia proces uczenia się i poprawia zdolność kojarzenia, ale reguluje też pracę jelit oraz łagodzi różnego rodzaju bóle. Pobudzająco na organizm działa jednak tylko świeży napar i to uzyskany najwyżej po 3 minutach parzenia. Herbata parzona dłużej działa relaksująco.

Współcześnie coraz częściej by się pobudzić sięgamy także po Yerba Mate (liście ostrokrzewu paragwajskiego (Ilex paraguariensis A.St.-Hil.)). Napar ten posiada silne właściwości pobudzające. Zawiera oprócz kofeiny, także żelazo, magnez i potas. Yerba mate można sączyć cały dzień zalewając te same liście zimną lub ciepłą wodą o temp ok. 60-70 st.C Jest to napój o specyficznym smaku dlatego niektórzy potrzebują czasu, aby do niego przywyknąć. Odradzany jest do stosowania osobom palącym. Oprócz ogólnego orzeźwienia organizmu poprawia także pamięć i koncentrację zwiększając ciśnienie krwi. Dzięki temu mózg jest lepiej dotleniony, a przez to wydajniejszy. 

Miłorząb dwuklapowy in. japoński (Ginkgo biloba L.) uszczelnia ściany naczyń krwionośnych przez co lepiej krąży w nich krew, a serce i mózg pracują sprawniej. Niweluje uczucie zimna oraz drętwienia kończyn. Dzięki pobudzeniu mikrokrążenia w gałce ocznej miłorząb poprawia również wzrok. Substancje zawarte w ekstrakcie z liści miłorzębu, zwłaszcza flawonoidy, mają bardzo silne właściwości przeciwutleniające – opóźniają procesy starzenia się organizmu. 

Imbir (Zingiber officinale Rosc.) to przyprawa korzenna, która do niedawna kojarzyła nam z dodatkiem do świątecznych pierników. Intensywny aromat imbiru to zasługa zingiberolu - składnika olejku eterycznego. Natomiast substancje żywicowe m.in. gingerol i zinferon, odpowiadają za palący, lekko gorzki smak. Imbir posiada wiele właściwości leczniczych. Polepsza krążenie krwi, wspaniale rozgrzewa cały organizm. Tam, gdzie rośnie, czyli w tropikalnej Azji, używa się go jako afrodyzjak. Zwiększa także koncentrację i wydajność umysłową, gdyż poprawia ukrwienie mózgu. Odrobina sproszkowanego imbiru dodana do kawy, niweluje jej szkodliwe właściwości. 

Rozmaryn lekarski (Rosmarinus officinalis L.) posiada właściwości pobudzające i przeciwbólowe. Odpowiedzialna za to jest substancja czynna – rozmarycyna. Poza tym w roślinie znajdują się cenne flawonoidy, garbniki i diterpeny. Rozmaryn korzystnie wpływa na serce, ponieważ pobudza krążenie krwi oraz podnosi ciśnienie. Wspomaga też pracę mózgu i układu nerwowego. Napar z zioła lub olejek aromatyczny jest dodawany do kąpieli, która działa orzeźwiająco na nasz organizm.

Gałka muszkatołowa z drzewa o nazwie Muszkatołowiec korzenny, muszkat (Myristica fragrans Houtt.) stymuluje układ nerwowy i pobudza krążenie krwi. Właśnie dzięki temu może korzystnie wpływać na libido i uważana jest za afrodyzjak. Gałka muszkatołowa zawiera substancję o nazwie mirystycyna. Jest to halucynogen, który przy nadmiernym spożyciu wywołuje zaburzenia percepcji, podobne jak w przypadku narkotyków.

Nie bez znaczenia dla orzeźwienia ciała i umysłu są kąpiele sosnowe. Pobudzają krążenie krwi, wywierają kojące działanie na organizm, wzmacniają serce i układ nerwowy. Poprzez rozgrzewające i przeciwbólowe właściwości przynoszą ulgę przy bólach mięśni i stawów. Sosnowe wyciągi i odwary zwiększają witalność zimą, kiedy niedobory witamin skutkują spadkiem odporności organizmu, brakiem energii oraz świeżości umysłu, ale należy z nich korzystać systematycznie w ciągu całego roku. 

Jak widać w celu pobudzenia ciała i umysłu do wytężonej pracy nie musimy od razu sięgać po kawę oraz popularne sklepowe energetyki. Efekt możemy uzyskać za pomocą zdrowszych i naturalnych zamienników. Część z nich znajdziemy w kuchennej szafeczce z przyprawami, inne zbierzemy na łące lub kupimy w aptece, sklepie zielarskim, etc. Możemy stosować je w postaci smacznych naparów, okładów lub orzeźwiających dodatków do kąpieli. Zapraszam do ziołowych eksperymentów.

Karina Rudzka. Zielarski Kącik Kari.
Link: https://web.facebook.com/ZielarskikacikKari/?ref=ts&fref=ts

sobota, 26 listopada 2016

TRAPERSTWO Zając szarak.

Uwaga! Ten artykuł przybliża metody polowania i umiejętności, które można wykorzystać w razie zagrożenia życia. Ich użycie w każdej innej sytuacji jest niezgodne z prawem polskim.

Zając szarak ssak należący do rodziny zającowatych: Lagomorpha (od greckiego lagos - zając i morphe - kształt). Nie są gryzoniami. W przeciwieństwie do gryzoni, które mają tylko jedną parę siekaczy w szczęce, zające mają dwie pary siekaczy - druga jest całkowicie zakryta przez pierwszą, znacznie większą. Długość ciała do 75 cm, wysokość około 30 cm, waga do 6 kg. Uszy (słuchy), długie nogi (skoki), mocne, tylnie wydłużone i wąskie, przystosowane do szybkiego biegu na otwartych terenach i po twardym gruncie. Zwierzę wybitnie stepowe. Ubarwienie szaro-brązowe upodabniające do podłoża, zimą futro jest jaśniejsze 

Zając jest roślinożerny. Od wiosny do jesieni żywi się głównie zielonymi roślinami. W okresie zimowym w skład jego diety wchodzą korzonki, kora drzew i krzewów. W tym właśnie okresie najłatwiej zająca wytropić. Owe zwierzę lubi miejsca porośnięte przez żarnowiec. Wodę pije bardzo rzadko. Wystarcza mu wilgoć z pokarmu.

O świcie, po całej nocy poszukiwania pożywienia, zając wraca do swej kotliny. Spędza tam całe dnie na odpoczynku, trawieniu. W tym czasie poddaje się toalecie: pociera policzki, uszy, a następnie cały tułów łapkami. W ten sposób rozprowadza po sierści wydzielinę gruczołów zapachowych, które znajdują się w spojeniach jego warg. Zapach ten jest specyficzny dla każdego zająca.

Samica w ciągu roku wydaje na świat do trzech miotów, w każdym od 2 do 5 młodych . Może żyć do 13 lat ale tak stare osobniki należą do rzadkości. Jest pospolitym zwierzęciem lecz jego populacja ciągle spada. Wpływ na to, ma w dużej mierze działalność człowieka: intensywne zmechanizowane rolnictwo, likwidacja zagajników śródpolnych, puszczane luzem psów, koty niszczące całe mioty oraz duża populacja lisów. 

Na zające poluje się w okresie jesienno-zimowym, kiedy młode z jesiennego wykotu są już dostatecznie wyrośnięte, a nie nadszedł jeszcze okres parkotów. 

Na zające poluje się tylko zbiorowo - pędzeniami. Naczelna Rada Łowiecka może zezwalać na polowanie w kotły lub ławą. Polowanie na pomyka, z podjazdu, na zasiadkę oraz z psami gończymi i chartami jest niedozwolone. 

Do zająca strzela się tylko śrutem o średnicy 3,50 ("2") - 3,75 mm ("l") i na odległość nie dalszą niż 50 kroków (40 m). Do zająca defilującego w odległości 50 kroków strzela się, zakładając (wyprzedzając) około l m. Do zająca uciekającego należy strzelać mierząc w słuchy, do idącego zaś na sztych (na myśliwego) - tuż przed przednie skoki.

Literatura:


Adrian Zamachowski

czwartek, 3 listopada 2016

LEŚNA PASJA Sylwoterapia.

Czy wiesz, że spacerując po lesie poddajesz się sylwoterapii , czyli leczeniu za pomocą przebywania wśród drzew? Sylwoterapia ( łac. silvestris znaczy „leśny”) inaczej zwana drzewolecznictwem polega na pobudzaniu organizmu do samoleczenia poprzez przebywanie w obecności drzew i krzewów. Przykładowo, jeśli położysz się pod dębem poczujesz przypływ energii, poprawi się Twoja koncentracja i odporność na stres. Sosna z kolei ułatwi oddychanie chorym na katar i uspokoi skołatane nerwy. Lipa może polepszyć nastrój osób smutnych, a przytulanie się do brzozy relaksuje ciało i umysł. Brzmi niewiarygodnie? 

Jedno jest pewne: oddziaływanie drzew i krzewów na ludzkie zdrowie jest różnorodne i wielopłaszczyznowe. Przejawia się ono przede wszystkim przez natlenianie atmosfery w ekosystemie leśnym, zwiększanie wilgotności powietrza, wydzielanie fitoncydów- lotnych związków eterycznych i aromatycznych, ujemną jonizację powietrza, oddziaływanie estetyczne, dostarczanie cienia, owoców oraz rozmaitych surowców farmakologicznych bogatych w substancje czynne. Drzewa wydzielają fitoncydy, które powodują, że w powietrzu leśnym jest o połowę mniej bakterii niż w mieście. Badania Japończyków pod koniec lat 90. udowodniły, że nawet krótkotrwałe przebywanie w
lesie powoduje spadek hormonu stresu. Spacer po lesie wzmacnia układ odpornościowy. Oprócz tego pobudza organizm do odbudowy. To wszystko daje nam las podczas każdego spaceru. Takie działanie na organizm uzależnione jest od rodzaju lasu. Spacer po borach sosnowych powoduje obniżenie ciśnienia, wzmacnia odporność i działa uspokajająco. Natomiast, jeśli chcemy wspomóc koncentrację i poprawić nastrój powinniśmy się wybrać na spacer po liściastych grądach. 

Coraz szerzej stosuje się terapię osób uzależnionych w leśnych ośrodkach za pomocą różnorodnych programów. W wielu krajach drzewoterapia jest wykorzystywana przy autyzmie, depresji, niepełnosprawności i leczeniu zaburzeń związanych ze starzeniem się organizmu. Drzewoterapia z powodzeniem może rozwijać się w naszym bogatym w lasy kraju. Nasi leśnicy mają pomysły, jak z lasów uczynić atrakcje prozdrowotne nie tylko dla krajowych turystów, pensjonariuszy, ośrodków leczniczych i opiekuńczych, ale też dla obcokrajowców. W Krakowie powstał nawet specjalny program pod tytułem „Lasy dla życia". Ten dotyczący rekreacji i rehabilitacji osób niepełnosprawnych projekt realizowany jest przez fundację Forum Rozwoju Inicjatyw Lokalnych w Krakowie- więcej informacji znajdziecie na stronie: http://lasydlazycia.info/

Kochani korzystajmy z dobrodziejstw naszych lasów- ta darmowa i naturalna terapia dla nas i naszych rodzin, potrafi zdziałać cuda.


Karina Rudzka
Zielarski kącik Kari: 

środa, 10 sierpnia 2016

W MIEJSKIEJ KNIEI - BLIŻEJ SIEBIE - BLIŻEJ DZIECKA. Survival Mania 2016. Figle na trawie.



Uwielbiam prowadzić zabawy dla dzieci w miejscu, gdzie zamiast ścian i podłogi, jest trawa, piasek, kamyki i krzaki. Naturalne odgłosy przyrody uspokajają, wyciszają, cudownie relaksują. Delikatne promienie słońca dodają siły i energii do działania, świeże powietrze oczyszcza i dotlenia organizm. 


Dzieci oraz dorośli podczas FIGLI NA TRAWIE na SURVIVAL MANII 2016 w GRABSKIM SIOLE zobaczyli, że trzeba tak niewiele, aby się świetnie bawić. Zabrałam ze sobą kartony, kredki, farbki do malowania twarzy, pojemniki po jajkach itp. Najmłodsi oraz Ci starsi doskonale wiedzieli, co robić. Puścili wodze fantazji i stworzyli przepiękne rzeczy. Motyle, samochody, to tylko niektóre wspaniałe recyklingowe dzieła jakie wyczarowali uczestnicy, dając śmieciom nowe życie. Były i bańki mydlane, które także i ja uwielbiam, zabawy ze „spadochronem” i wiele innych, do których posłużyło zwykłe błoto i patyki czy piłka zrobiona z gazety.


Marzena Kaczmarek

czwartek, 19 maja 2016

LEŚNA PASJA. Bushcraft i survival, a życie ludzi pierwotnych.

Możemy przyjąć, że bushcraft jest dziś pewną formą długoterminowej sztuki przetrwania, w bardziej rozrywkowej, hobbystycznej formie. Dlatego, pomijając inne czasy, dostępność materiałów i informacji, jest to główny powód, dla którego należy być ostrożnym porównując współczesny bushcraft i sztukę przetrwania z życiem w epoce czy rejonie świata, z których staramy się czerpać inspiracje.


Oprócz dobrej zabawy, sztuka przetrwania jest dla wielu osób poważną sprawą. Jakiś czas temu czytałem o wojskowych instruktorach raczkującego wtedy survivalu, starających się nauczyć przetrwania na pustyni od zamieszkujących ją Beduinów. Rozmowy nie szły najlepiej, a obu stronom ciężko było się dogadać. Ostatecznie okazało się, że Beduini po prostu nie rozumieli o co chodzi z tym całym survivalem. Oni tu żyli od pokoleń pracując razem jako dobrze zorganizowana społeczność, starająca się unikać niepotrzebnych problemów. Przybysze za wszelką cenę chcieli się jednak dowiedzieć, jak wybrnąć z kłopotów na pustyni. Zamiast tego otrzymali sugestię, żeby się w nie po prostu nie pakować. Oczywiście dla żołnierza takie rozwiązanie nie zawsze wchodzi w grę.


Taką różnicę w podejściu do sprawy dość łatwo zrozumieć. Ludy koczownicze czy zbieracko-łowieckie nie mogą przecież liczyć, że po kilku dniach brawury przyleci po nich helikopter i zabierze ich do szpitala, gdzie będą mogli się najeść do woli odzyskując siły pod okiem lekarzy. Pomijając tę dość jaskrawą różnicę realiów, jest jeszcze kilka innych powodów, dla których nie można stawiać znaku równości między tym, co dziś nazywamy bushcraftem, a tym co często leży u jego podstaw.


Przyjrzyjmy się na przykład, dość ostatnio popularnej, fascynacji dzikim jedzeniem. Ze względów prawnych w Polsce dotyczy to przeważnie dzikich roślin i grzybów jadalnych. Ja sam jestem zwolennikiem odkurzania tego typu wiedzy. Jest to wspaniałe urozmaicenie diety, dobra zabawa dla całej rodziny i sposób na poznanie tajników przyrody ale… Czy rzeczywiście jest to metoda na przetrwanie długiego okresu w dziczy? Dziś nawet znany polski propagator dzikiego jedzenia – Łukasz Łuczaj – zdaje się podchodzić do tego z dystansem. W jednej ze swoich książek pisze:


Kiedy panował głód na Kurpiach, jedli dużo pokrzyw. Zbierali cały dzień, gotowali i jedli, a wieczorem znów byli głodni”.


„Jesz cały dzień liście lipy, dochodzisz do objętości wiaderka i zaczynasz się czuć dopiero lekko zaspokojony. Jak powiedziała jedna mieszkanka podkarpackiej wsi: <Jak był głód, to my osty jedli Całom stodołe by nimi zapchoł. I tak my głodne byli>”.


W czym problem? Po pierwsze, ludy zbieracko-łowieckie praktycznie nigdy nie polegały na samych roślinach. Dla wielu spora część lub nawet większość kalorii pochodziła z mięsa, którym o wiele łatwiej się najeść. Zwłaszcza kiedy wiedzie się aktywny tryb życia. Po drugie, i jest to chyba najważniejsza ze wszystkich różnic, ludzie ci nie działali w pojedynkę.


Każdy kto choć raz próbował samemu zbudować leśny obóz, zebrać trochę jedzenia, rozpalić ogień i przygotować jakiś posiłek, wie jaki to wysiłek dla jednej osoby. Jeśli mamy grupę ludzi, sprawa wygląda zupełnie inaczej. Część zbiera rośliny, część stara się coś upolować, jeszcze inni pilnują ognia czy noszą wodę. Innymi słowy, ci ludzie nie starali się tam przeżyć. Oni tam po prostu żyli.

Szymon Szary