poniedziałek, 28 marca 2016

MYŚLĄC O KORZENIACH... "Zielnik podróżny. Rośliny w tradycji Karpat i Bałkanów. Przewodnik alternatywny/ wprowadzenie do etnobotaniki"


Zielnik podróżny.
Rośliny w tradycji Karpat i Bałkanów Przewodnik alternatywny/ wprowadzenie do etnobotaniki

Marek Styczyński

Wydawnictwo: Ruthenus
Data wydania: 25 maja 2012
Liczba stron: 328
Słowa kluczowe: zielnik, etnobotanika, etnomuzykologia, magia, rośliny

Książka ma […] walor przewodnika alternatywnego, czyli przewodnika nie wskazującego, gdzie i jak dotrzeć, ale po co tam docierać.
Marek Styczyński o swojej książce

O autorze: Marek Styczyński jest leśnikiem, ekspertem w zakresie ekologii terenów górskich, muzykiem, etnobotanikiem, prowadzi blog etnobotanicznie.pl. Razem z żoną dr Anna Nacher od około 15 lat współtworzy zespół Karpaty Magiczne oraz od niedawna także ośrodek Biotop Lechnica na słowackim Zamagurzu, gdzie realizuje różne ciekawe projekty z zakresu etnobotaniki, etnomuzykologii, permakultury itp. 

O książce: Zwykliśmy patrzeć na rośliny jedynie z perspektywy użytkowej, jako na źródło pożywienia, lekarstwa. Marek Styczyński w Zielniku podróżnym kładzie nacisk na kulturowy wymiar roślin, ukazuje kontakty ludzi z roślinami w szerszym kontekście. Książka zawiera opis ponad 150 gatunków roślin w tym tak unikatowych gatunków jak różeniec górski zwany „karpackim żeń-szeniem” czy pokrzyk wilcza jagoda, kłokoczka, arcydzięgiel litwor, gojnik, dereń jadalny, jemioła, limba, brzozę, bez czarny. Autor próbuje dojść korzeni polskiej herbo- i dendrofobii i odkrywa fascynujące nowe podejście artystów współczesnych do zagadnień związanych z roślinami (guerrilla gardening, ogrody w mieście, zielone instalacje itp.). Znajdą tu dla siebie coś także miłośnicy roślin halucynogennych, tworzenia zielników (Styczyński przytacza fragment książki Marji Arctówny o botanizowaniu), etnomuzykologii (dowiemy się o instrumentach z arcydzięgla, czarnego bzu). 

Przyznam, że mam problem w opisaniu konstrukcji książki, gdyż ma ona nieco chaotyczny układ, brak jej myśli przewodniej, jest to bardziej zbiór felietonów. Ponadto (wbrew temu ci sugeruje tytuł) odnajdziemy tu również liczne odniesienia do kultury Samów (polecam uwadze inną książkę autora Vaggi Varri. W tundrze Samów, nad którą pochylę się może innym razem). Aczkolwiek wszystkie te zastrzeżenia nie umniejszają jej wartości. Zdecydowanie warto się z nią zapoznać, szczególnie, że polskich książek dotyczących etnobotaniki jest tak niewiele. 

PS Z tego ci mi wiadomo, pierwszy nakład książki został wyczerpany, aczkolwiek autor ogłaszał niedawno na swoim blogu jakiś niewielki dodruk!

poniedziałek, 21 marca 2016

KASZTANKA W ZIOŁOWYM BARZE. Czarne kowale i inne blaszki, czyli rzecz o grzybach.


Grzyby przez niektórych bywają nazywane „mięsem z lasu”, a przez innych uznawane są za bezwartościowy i ryzykowny pokarm. Prawda, jak zwykle, macha nogami, siedząc po środku huśtawki ;).

Grzyby są odżywcze, smaczne oraz bywają na tyle łatwe do znalezienia i pozyskania, że warto je znać i wykorzystywać. Nie trzeba ich żmudnie wykopywać, obierać, czyścić, łuskać ani drylować, większość nie wymaga też długiej obróbki cieplnej.

W grzybach znajduje się białko (ok. 15-40%), a w niektórych przypadkach nieco tłuszczu, który zawiera rozpuszczalne w tłuszczach witaminy: prowitaminę A (β-karoten, w rudych grzybach jak kurka i rydz) i prowitaminę D, witaminy z grupy B (B1 – zwłaszcza kurka ma jej bardzo dużo, B2), PP. Dodatkowo niektóre grzyby mają właściwości lecznicze (np. boczniak działa przeciwnowotworowo).

Główną kwestią powstrzymująca niektórych przed grzybobraniem jest nieznajomość grzybów i obawa przed zatruciem. Przedstawię tu mój sposób na poznanie grzybów oraz wybór polecanych, czyli wartościowych i łatwych do rozpoznania gatunków.
Istnieje wiele mitów na temat grzybów. Jednym z nich jest rzekome łudzące podobieństwo muchomora sromotnikowego i pieczarki ;). Innym, podział na bezpieczne grzyby „z gąbką” pod spodem i niebezpieczne „blaszkowe”. Warto wiedzieć, że podgrzybek brunatny jest trujący na surowo, w przeciwieństwie do jadalnej, blaszkowej pieczarki, zaś trujący borowik szatański występuje w Polsce na jednym tylko stanowisku :). Grzyb, który zwykle nazywamy „szatanem”, to goryczak żółciowy; jest bardziej niejadalny niż trujący i z pewnością go wyczujemy w potrawie, bo smak ma bardzo gorzki. Grzyby mogą gromadzić zanieczyszczenia ze środowiska, za to hodowlane pieczarki są poddawane około 10 opryskom (np. przeciw pleśniom) w ciągu wzrostu. Nadal więc osobiście preferuję dzikie grzyby – oczywiście z głową wybieram miejsce zbioru. Na przykład w parkach, nawet na obrzeżach miast, nie zrywam niczego, co jest w zasięgu obsikania przez psy. I tu przydaje się znajomość grzybów nadrzewnych :).

Jak nauczyć się rozpoznawać grzyby?

1)                 Wybieramy sobie kilka gatunków, które chcemy poznać (nie za dużo, ale więcej niż jeden, bo możemy go akurat nie znaleźć, a to zniechęca).
2)                 Przed grzybobraniem czytamy opisy z kilku źródeł (znajdujemy cechy wspólne, typowe, podkreślane przez każdego autora), zapamiętujemy miejsca występowania i oglądamy tyle zdjęć, ile się da. Grzyby w obrębie danego gatunku mogę różnić się wyglądem owocnika zależnie od substratu (drzewa, gleby), wilgotności, stadium rozwoju – np. młode opieńki wyglądają jak zupełnie inny gatunek, niż dorosłe! Ale po obejrzeniu dziesiątek zdjęć, wyklaruje nam się obraz idealnego, typowego owocnika i łatwiej go rozpoznamy.
3)                 Następnie staramy się oznaczyć wybrane gatunki w lesie. Zabieramy kilka owocników w całości (z nóżka, bulwą) DO DALSZEGO OZNACZENIA, a nie do natychmiastowego zjedzenia. Z atlasem sprawdzamy WSZYSTKIE cechy: czy miąższ zmienia kolor, jaka jest konsystencja, kształt kapelusza, obecność i ruchomość pierścienia, zapach itd. oraz przeprowadzamy WYSYP ZARODNIKÓW. To ważna cecha diagnostyczna, a jej oznaczenie nie wymaga specjalistycznego sprzętu. Kładziemy grzyb kapeluszem do dołu na białej kartce. Następnego dnia znajdziemy na niej kolorowy proszek – wysypane zarodniki (to samo zjawisko zachodzi u przejrzałych pieczarek). Ich kolor czasem pozwala odróżnić dwa pozornie podobne grzyby.
4)                 Jeśli dalej mamy wątpliwości, możemy zasięgnąć porady np. na forum grzyby.pl. Jest to strona profesjonalna, gdzie udzielają się m.in. zawodowi mykolodzy, ludzie z wielkim doświadczeniem. Szacunek wymaga, by nie zawracać im głowy 666 pytaniem o łysiczkę :P oraz
a) najpierw samemu włożyć w oznaczanie nieco wysiłku,
b) pytanie opatrzyć dokładnym zdjęciem i opisem, w tym miejsca zbioru (jaki las, drzewo obok, podłoże).
5)                 Jeśli nie jesteśmy pewni, jakiego grzyba znaleźliśmy, nie jemy go! Staramy sie uczyć dalej, ćwiczyć, aż zdobędziemy niezbędną pewność. To przychodzi z czasem. Ja nigdy nie jem WĄTPLIWYCH grzybów, a w sumie co roku dodaje do mojej listy kilka nowych gatunków :).
6)                 Jesteśmy pewni oznaczenia – smacznego!

Grzyby, które warto poznać

Nie będę tu opisywać borowika, kurki, czy maślaka – jeśli ich rozróżniacie, to warto je poznać ;). Nie będę omawiać także grzybów chronionych. Zajmiemy się za to rzadziej zbieranymi, a wartymi poznania gatunkami jak:
1)                 lejkowiec dęty zwany czasem czarnymi kowalami – grzyb ten pojawia się rzadko, np. raz na 4 lata, za to zawsze w tym samym miejscu (lubi rosnąć pod bukami), w dużych ilościach, jest od nowości suchy, więc łatwo go przechować, jest treściwy, jest świetnym dodatkiem smakowym i jest trudny do pomylenia z gatunkami trującymi;
2)                 pieczarki rosnące na polach: polowa i polna to grzyby szczególnie bogate w białko. Nie pomylimy ich z muchomorami, jeśli zbieramy je na obrzeżach pól, pastwiskach bydła i koni. Należy za to uważać na trującą pieczarkę żółtawą, która pachnie karbolem, barwi się na żółto i nie jest tak przysadzista i krępa jak ww. gatunki; poza tym jest rzadziej spotykana. W lesie natomiast rosną rozmaite leśne pieczarki, nie wszystkie jadalne. Szukajmy ich zatem bez obaw na łące czy na pastwisku. Oczywiście nadal sprawdzić należy wszystkie cechy – kolor blaszek, pierścień, kształt trzonu. Warto dla porównania spróbować oznaczyć również muchomory, zwłaszcza jasnego koloru, wśród których są najbardziej niebezpieczne gatunki – jadowity, wiosenny, cytrynowy, sromotnikowy. Pieczarki dzikie smakiem przebijają hodowlane 10 razy, mają też wspaniałą, kruchą konsystencję. Nadają się do jedzenia na surowo. Świadczą o naturalności łąki – nie rosną na sztucznie nawożonych, pryskanych miejscach, dlatego częściej znaleźć je można np. na obrzeżach pól, oraz na pastwiskach zaniedbanych. Lubią rosnąć w formie czarcich kręgów;
3)                 galaretek kolczasty – grzyb-ciekawostka, niewielki, mało pożywny, za to ma ciekawą chrząstkowata konsystencję i trudno go pomylić z gatunkami trującymi;
4)                 purchawki – generalnie wszystkie są jadalne, póki są jasne w przekroju (później wypełniają się dojrzewającymi zarodnikami), aczkolwiek są gatunki mniej i bardziej wartościowe. Najważniejsze to nauczyć się oznaczać trującego tęgoskóra, by ich nie pomylić. Różnice są liczne: tęgoskóry wyglądają jak kamienie i są ciężkie, purchawki – jasne i lżejsze, chyba, że znajdziemy purchwicę olbrzymią :) – ta jest również jadalna w młodym wieku;
5)                 czubajki kanie – najbezpieczniej zbierać kanie wyrastające na łąkach/polach; duże i brązowe, z wyraźnymi łuseczkami. Rosnące w lesie czubajki czerwieniejące są opisywane jako lekko trujące, poza tym są mniejsze i mniej smaczne, więc nie polecam ich (ale bywają jedzone). Natomiast kania polna to przysmak, zwłaszcza usmażona w jajku/panierce a'la sznycel. Jeśli zbieramy ją w typowym miejscu występowania i sprawdzimy: blaszki, pierścień i kształt nasady i typowe gabaryty – trudno ją pomylić z gatunkiem trującym. Natomiast czubajki leśne wymagają większej ostrożności;
6)                 lakówka ametystowa – nie ma wielkiej wartości odżywczej, natomiast charakteryzuje się tak nietypowym, fioletowym kolorem, że oznaczanie nie nastręcza większego kłopotu. Mimo to trzeba jak zawsze zwracać uwagę na wszystkie cechy – konsystencję, wygięcie kapelusza, czas i miejsce zbioru. Zaletą jest ich obfitość nawet wtedy, gdy jest mało innych grzybów. Lakówki lubią bukową ściółkę;
7)                 zimówkę, boczniaka, ucho bzowe, gąskę zielonkę, opieńkę omówimy w kolejnym artykule „Grzyby zimowe” :).



Po więcej informacji o właściwościach odżywczych grzybów odsyłam na stronę: http://ciecinski.eco.pl/grzyby_2.html

Joanna Smulska

strona sklepu Złoty Koń: http://zlotykon.pl

wtorek, 15 marca 2016

TRAPERSTWO. Syberyjska pułapka.

Uwaga! Ten artykuł przybliża metody polowania, które w Polsce są zabronione oraz pokazuje umiejętności, które można wykorzystać w razie zagrożenia życia. W innej sytuacji jest to zabronione prawem polskim.

Syberyjska pułapka na sobole, wbrew nazwie, nadaje się do chwytania różnych zwierząt, głównie małych drapieżników. Tego typu konstrukcje są używane na Syberii od setek lat, co najlepiej świadczy o ich skuteczności. Sama pułapka ma bardzo prostą konstrukcję i jest łatwa w zbudowaniu.




Budowę rozpoczynamy od wbicia prostego pala o wysokości około 170 cm obok młodego drzewka, łączymy je poprzeczką, z drugiej strony robimy tak samo. Odległość między palem, a drzewkiem musi być trochę większa niż średnica kłód. Na poprzeczkach kładziemy kłodę i przywiązujemy ją. Na pierwszej kłodzie kładziemy drugą, grubszą. Teraz czas na mechanizm zwalniający składający się z dwóch deszczułek. Jedna jest cieńsza, a druga dwa razy grubsza. Jeden koniec obu deszczułek zostawiamy płaski, drugi ścinamy pod kontem. W grubszej robimy wcięcie na grubość cieńszej deseczki. Role spustu pełni gałązka o długości około 20 cm. Na połowie długości strugamy delikatnie, żeby uzyskać płaską powierzchnię i robimy wcięcie o głębokości około 1–1,5 mm i szerokości połączonych deseczek. Na górnej kłodzie robimy daszek z gałęzi, aby zabezpieczyć przynętę przed pogodą i podejściem zwierzaka z niewłaściwej strony. Ustawiamy mechanizm zwalniający, wykładamy przynętę i gotowe.

Adrian Zamachowski

poniedziałek, 14 marca 2016

ETNOBOTANIKA I ZIOŁOWA KOSMETYKA. Ziołowa pielęgnacja jamy ustnej.

Zdrowa jama ustna jest podstawą zdrowia całego organizmu. Mimo iż sklepowe półki uginają się pod ciężarem gotowych past do zębów i płukanek do ust, to wybór najlepszego kosmetyku wcale nie jest taki prosty... Czy istnieje zatem pasta do zębów o bezpiecznym składzie, bez fluoru, substancji posądzanych o rakotwórczość, SLS, sztucznych barwników i zapachów? Oczywiście że tak. Polecam wykonanie takiej ziołowej pasty i płukanki do ust własnoręcznie w domu ze  świeżych lub suszonych ziół. Dużym plusem tego rozwiązania jest bezpieczeństwo stosowania oraz dostępność i niska cena znanych i lubianych ziółek: 

Zacznijmy od tego, jakie zioła możemy stosować w pielęgnacji jamy ustnej:
szałwia
mięta
tymianek
goździki
cynamon
nagietek
rumianek
babka
krwawnik pospolity
kora dębu
liście orzecha włoskiego
łopian

Do pielęgnacji jamy ustnej wybieramy zioła, które wykazują działanie bakteriobójcze, grzybobójcze, powinny też wzmacniać włosowate naczynia krwionośne oraz odporność błony śluzowej jamy ustnej na ataki drobnoustrojów. Od dawna znane jest przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i przeciwgrzybiczne działanie rumianku. Wyciągi z liści szałwii działają odkażająco i bakteriobójczo w stanach zapalnych i nieżytach jamy ustnej, gardła, pleśniawce oraz przy ropnym zapaleniu dziąseł. Wyciąg z ziela tymianku bogaty jest w olejki eteryczne, w tym tymol, który ma silne działanie antyseptyczne i przeciwgnilne. Liście mięty zawierają olejek miętowy, z którego otrzymuje się mentol posiadający silne właściwości bakteriobójcze i znieczulające. Ponadto olejek działa przeciwzapalnie, antyseptycznie i odświeżająco. Najważniejszymi składnikami kory dębu są garbniki, polifenole i flawonoidy. Garbniki mają działanie ściągające, zmniejszają przepuszczalność naczyń krwionośnych, hamują mikrokrwawienia, wykazują działanie bakteriobójcze oraz wirusostatyczne. Łopian to zioło oczyszczające krew i chłonkę o działaniu antybiotycznym. Zaleca się go do stosowana w postaci naparu i płukanki przy owrzodzeniu jamy ustnej.

Zioła mogą nam pomóc w pielęgnacji jamy ustnej, jednak należy pamiętać, że zapalenie jamy ustnej może być jednym z objawów choroby ogólnoustrojowej lub mogą ją wywoływać czynniki miejscowe. Do najczęstszych przyczyn występowania stanów zapalnych jamy ustnej, błony śluzowej i dziąseł należą: brak higieny jamy ustnej, próchnica zębów, odkładanie się kamienia nazębnego, niewłaściwa dieta, nadużywanie alkoholu oraz palenie tytoniu. Zaczynając leczenie w pierwszej kolejności powinno się wyeliminować przyczynę powstania zapalenia, np. wyleczyć próchnicę zębów. Niezwykle istotna jest również profilaktyka: prawidłowa dieta, właściwa higiena jamy ustnej, porzucenie nałogów, regularne wizyty u stomatologa. Kuracja ziołowa wesprze nas w staraniach o zdrowy i piękny uśmiech.

A oto kilka sprowadzonych przepisów z domowej apteczki.

Płukanka na nieprzyjemny zapach z ust

250 ml wody
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka goździków
2 łyżeczki posiekanej natki pietruszki
1 łyżka mocnego naparu z mięty

Zagotować w garnuszku wodę. Dodać cynamon, goździki, napar z mięty , natkę pietruszki i gotować na małym ogniu 5 minut, nie dopuszczając do wrzenia. Wywar odcedzić przez sitko, zlać do ciemnej butelki, trzymać w chłodnym i zaciemnionym miejscu. Płukać usta kilka razy dziennie.



Płukanka na zapalenie jamy ustnej

250 ml wody
10 g liści orzecha włoskiego
10 g babki lancetowatej
10 g rumianku

Liście orzecha włoskiego, babkę lancetowatą i rumianek zalać wrzątkiem , odstawić do naciągnięcia pod przykryciem. Po przestudzeniu przepłukać dokładnie jamę ustną i gardło. Czynność powtarzać 3 razy dziennie.

Domowa pasta do zębów

olej kokosowy
soda oczyszczona
ulubiony olejek eteryczny
stewia lub ksylitol

Olej kokosowy i sodę oczyszczoną zmieszać w proporcji 1:1 (np. 2 łyżki oleju i 2 łyżki sody). Dodać 1-2 krople olejku eterycznego. Zmieszać składniki. Na koniec dodać listki stewii lub ksylitol dla uzyskania słodkawego smaku. Trzymać w szklanym, szczelnie zamkniętym pojemnik w chłodnym miejscu.

Ziołowa pasta do zębów

5 łyżeczek kory dębu
3 łyżeczki czarnego pieprzu
2 łyżeczki soli morskiej lub kamiennej
1 łyżeczka kurkumy w proszku
olejek miętowy, pomarańczowy lub z drzewa herbacianego

Zmielić zioła w młynku do kawy, aby miały konsystencję proszku, po czym dodać sól i włączyć młynek jeszcze na sekundę. Przed każdym użyciem warto dodać 1 kroplę olejku miętowego, pomarańczowego lub z drzewa herbacianego. 
Sposób użycia: przed myciem zębów nałożyć proszek na dłoń, dodać odrobinę wody i umieścić na szczoteczce do zębów. 
Przepis pochodzi z książki Piękna z natury Ewy Kozioł.



PERMAKULTURA. Przedmiot specjalnej troski.

W poprzednim odcinku pisałem o fundamentalnej zasadzie etycznej permakultury – Trosce o Ziemię. Dziś zajmiemy się kolejną z zasad – Troską o Ludzi.
Zasada ta mówi nam o tym, że sami odpowiadamy za los swój, swoich bliskich i swoich społeczności. Twórca permakultury, Bill Mollison, uczy nas, że jedyną etyczną decyzją jest wzięcie odpowiedzialności za los swój i swoich bliskich, dodając, że powinniśmy to zrobić od zaraz.
Co to oznacza w praktyce? Człowiek jest zwierzęciem stadnym i społecznym. W czasach dawnych jedną z najokrutniejszych kar było wykluczenie jednostki ze wspólnoty i skazanie na samotną egzystencję. Życie ludzkie zależne było od wzajemnej troski i współpracy jednostek. Zmieniła to tak naprawdę dopiero rewolucja przemysłowa. Natura ludzka jednakże nie uległa zmianie. Wciąż potrzebujemy bycia w grupie, bycia częścią społeczności, choćby dla zdrowia psychicznego.
Permakultura podkreśla znaczenie samodzielności, której nie należy mylić z samowystarczalnością. Człowiek nie powinien wytwarzać sam wszystkiego, powinien robić to, co potrafi najlepiej i dzielić się produktami swojej pracy ze wspólnotą, otrzymując w zamian to, czego sam nie wytwarza. Dopiero wspólnoty powinny dążyć do daleko posuniętej samowystarczalności, nie zapominając jednak o kontaktach z innymi wspólnotami, które je otaczają.
Troska o Ludzi to rozwijanie swoich umiejętności i dzielenie się nimi z otoczeniem. To wspólny wysiłek mający na celu poprawę warunków życia własnego i wspólnoty. Troska o Ludzi ma głęboki związek z Troską o Ziemię, nie wolno bowiem niszczyć jedynego domu jaki mamy, swojego, swoich bliskich i przyszłych pokoleń. Równie głęboki jest związek Troski o Ludzi z trzecią zasadą etyczną permakultury – zasadą Sprawiedliwego Podziału, którą omówię w następnym artykule.
Umiejętność stosowania zasady Troski o Ludzi nie bierze się znikąd. W szkołach uczymy nasze dzieci głównie zapamiętywania informacji, które w przyszłym życiu z łatwością dostarczy im Wikipedia czy inne źródła, a nie uczymy ich podstawowych umiejętności pozwalających zadbać o siebie i o najbliższych. Nie tłumaczymy, skąd się bierze żywność i jak ją uprawiać, jak wytwarzać czystą energię, jak żyć w zgodzie z naturą. Permakultura ma tutaj wielkie pole do popisu, a poza przekazywaniem informacji praktycznych, pomaga również wpajać dzieciom zasady etyczne, tak istotne w późniejszym życiu osobistym, w relacjach z bliskimi i z grupą oraz z naturą. Permakultura poprzez skupianie się na pozytywnych aspektach ludzkich działań, poprzez ukierunkowanie na znajdowanie rozwiązań, a nie na wynajdywanie problemów, wzmacnia nas i dodaje wiary w siebie. Edukacja młodych pokoleń w duchu trzech zasad etyki permakulturowej powinna stać się przedmiotem naszej specjalnej troski.

We wprowadzeniu dziecka w świat permakultury czy to w ramach formalnej edukacji szkolnej, czy w nauczaniu domowym albo choćby w formie wspólnej zabawy rodzinnej, pomóc może książka Student Permakultury 1, której polskie wydanie, wraz z zeszytem ćwiczeń, jest dostępne w formie e-booka na stronie autora. Polecam tę pozycję również tym dorosłym, którzy chcą poznać podstawy permakultury, a nie mają czasu na dłuższą lekturę.

wtorek, 8 marca 2016

LEŚNA PASJA. Sylwetki. Soohy

01/03
Marzec, przedwiośnie, jednak za oknem pogoda dosyć jesienna. Non stop pada deszcz, mimo to wybrałem się do lasu w poszukiwaniu oznak wiosny. W lesie było bardzo mokro, a miejsca podmokłe były całkowicie zalane. To dobrze! Gdy w końcu wyjdzie słońce, z dnia na dzień rozkwitną rośliny, pojawią się grzyby. Fotografuję rośliny i grzyby, aby stworzyć galerię, dzięki której będzie można rozpoznać dany rodzaj i gatunek.


Na linii lasu łęgowego, jak zwykle, wypatruję rzadko spotykanych czarek. Teraz jest ich pora.
Ściółka w większości pokryta jest ziarnopłonem, rzeżuchą i śledziennicą, która dopiero zakwita, jednak z gleby miejscami wychodzi też kościenica wodna, roślina na pierwszy rzut oka podobna do gwiazdnicy pospolitej (zrobiłem im zdjęcie porównawcze). W miejscu gdzie jest sucho i dociera najwięcej słońca, czyli tuż przy ścieżkach leśnych, pojawia się czosnaczek i podagrycznik. W lesie liściastym pod dębami szukam próchnilca maczugowatego. Udaje się!  



Po drodze zbieram kilka uszaków, w piachu wykopuję mały korzeń marchwi. Szukam dzieżki pomarańczowej, ale bezskutecznie. Kiedyś było jej tu mnóstwo. Nad stawami jest już sporo podbiału, jednak kwiaty rozwiną się dopiero, jak wyjdzie słońce. Zebrałem kilka garści, nie mogłem się oprzeć. Do pełnej torby wpadł jeszcze tasznik i krwawnik. Teraz mogę śmiało wrócić do domu. W lesie widać już wiosnę, drzewa wypuszczają pąki kwiatowe, widziałem nawet leszczyny z rozwiniętymi listkami. Już niedługo...

Kluski tlone
mąka pszenna
boczek
uszaki bzowe
olej czosnkowy
sól pieprz

Kluski tlone, to prosta i sycąca potrawa. Upraż mąkę pszenną, mieszając drewnianą łopatką. W międzyczasie usmaż pokrojony boczek z uszakami na oleju czosnkowym. Mąkę cały czas mieszaj tak, aby się nie przypaliła, aż uzyska brązowy kolor. Dolej wrzątku, aby całość się ze sobą zlepiła. Następnie dodaj boczek z tłuszczem, grzybami oraz drobno pokrojonymi roślinami z lasu, sól, pieprz. Smacznego.

Coś o mnie
Moją pasją jest bushcraft, sztuka przetrwania oraz od niedawna turystyka górska, fotografia. Lubię przebywać i żyć w zgodzie z przyrodą. Od kilku lat prowadzę bloga, w którym opisuję to, czym się zajmuję. 

W MIEJSKIEJ KNIEI – BLIŻEJ SIEBIE – BLIŻEJ DZIECKA. Dzień Kobiet.

Kiedyś natknęłam się w internecie na poniższy list autorstwa Justina Baldoniego, aktora, któremu kilka miesięcy temu urodziła mu się córka. Czytając go, pomyślałam, jaki to cud, że z ust mężczyzny padają takie słowa i jak przepięknych rzeczy musiał on doświadczyć. Poczułam też, że JESTEM CUDOWNĄ KOBIETĄ, TAKĄ, JAKĄ JESTEM. TY TEŻ MASZ PRAWO SIĘ TAK CZUĆ, i nigdy nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Pamiętaj, niech KAŻDY DZIEŃ BĘDZIE DLA CIEBIE DNIEM KOBIET. TO MY SAME MUSIMY O TO ZADBAĆ. SZCZĘŚLIWA MAMA, TO SZCZĘŚLIWE DZIECKO!!!!!! PAMIĘTAJ O TYM.
http://www.opowiastka.com/mlody-ojciec-pisze-list-do-kobiet-i-podbija-nim-serca-internautow-i-nasze-takze/


Droga Kobieto (i mężczyzno, jeśli to czytasz)!

Proszę, wybacz mi moją modlitewną refleksję na temat doświadczeń, jakie jako mężczyzna przeżyłem podczas ciąży i narodzin mojej córki.
To jest list miłosny… List miłosny do mojej żony i nowo narodzonej córki… i do ciebie.
Nigdy w życiu nie doświadczyłem takiej łaski, takiego piękna, takiej intuicji i takiego instynktu, takiego heroizmu i mocy, takiej wytrwałości, radości i szczęścia, jak przez minione 9 miesięcy. Może i wcześniej myślałem, że kocham swoją żonę, ale nie przesadzę, jeśli powiem, że teraz obdarzam ją absolutną czcią.
Emily wybrała, by narodziny naszej małej Maiyai były ceremonią miłości i jedyne co mogłem zrobić, to powiedzieć, dziękuję, dziękuję, dziękuję… przez łzy wdzięczności.
Jeśli jesteś mężczyzną i masz żonę, przestań na chwilę czytać, obejmij ją, powiedz jak bardzo jesteś jej wdzięczny za to, że jest, i niech wie, jak bardzo jesteś zaszczycony tym, że możesz spędzać z nią życie. Daj jej do zrozumienia, że ufasz jej intuicji, i że dla ciebie jest doskonała.
Jeśli jesteś kobietą, spójrz w lustro, popatrz w swoje oczy i wiedz, że posiadasz WSZYSTKO, czego będziesz kiedykolwiek potrzebować, masz to już w środku, jesteś niesamowita i zdolna dosłownie do wszystkiego. Wiedz, że wszystko, co może zrobić mężczyzna, możesz zrobić także ty (i prawdopodobnie zrobisz to lepiej) i że są rzeczy, które możesz osiągnąć, o których facet może tylko pomarzyć, bo są one przeznaczone do realizacji przez ciebie.
Więc jeśli widzisz szklany sufit, wiedz, że jest tam tylko po to, byś go rozbiła.
Wiedz, że jesteś piękna taka, jaka jesteś. Jesteś moim skarbem, więcej niż wszystkim. Jesteś doskonałością.
Modlę się, by moja mała Maiya słyszała te słowa przez całe swoje życie, nie tylko ode mnie, ale od wszystkich mężczyzn w jej życiu. To jest moja modlitwa wdzięczności i nadziei dla wszystkich kobiet. To refleksja skromnego człowieka, który miał szczęście być świadkiem wyższości, siły i blasku kobiecości. To prosty list miłosny, list o miłości i list wypełniony miłością od nowego ojca do każdego, kto potrzebuje to usłyszeć lub przeczytać.
Jeśli to ty, wiedz, że…
Kocham Cię.
Justin

Marzena Kaczmarek